Naprawdę jestem zachwycona tym, ile przeróżnych programów dokształcających oferują duże firmy IT swoim potencjalnym pracownikom będącym jeszcze w szkołach.
Ostatnio miałam okazję uczestniczyć w jednym z nich i właśnie o tym chciałam Wam dziś opowiedzieć.
Program nazywa się
Girls Who Code i skierowany jest dla dziewczyn w wieku licealnym, które rozważają studiowanie informatyki albo też chciałyby się przekonać, czy informatyka jest dla nich.
Inicjatywa super, zwłaszcza, że jak podają statystyki, 74% dziewczyn w wieku gimnazjalnym interesuje się przedmiotami ścisłymi, ale tylko 0.3% z nich wybierze taki kierunek studiów (dane ze strony Girls Who Code).
Chciałam podzielić się moimi wrażeniami.
Zacznę od tego, że grupa w Seattle była grupą zaawansowaną dla osób, które miały już styczność z informatyką. Siedmiotygodniowy kurs obejmował zagadnienia takie jak: programowanie mikrokontrolerów Arduino, tworzenie prostych aplikacji (gier) webowych z wykorzystaniem javascriptu i HTML czy podstawy programowania aplikacji mobilnych na Androida.
W programie uczestniczyłam jako mentorka i moja rola była bardzo prosta - spotykałam się z moją podopieczną co tydzień i przez 1.5h rozmawiałyśmy. O programie i o tym, co jej się podoba a co mniej, o tym, czy z czymś ma problemy, o jej zainteresowaniach, o moich zainteresowaniach. O tym, jakie są jej plany na przyszłość, o tym, czy planuje studiować informatykę a jeśli tak, to czego oczekiwać. I o mojej pracy - o tym, jak to jest być jedną z nielicznych kobiet i że faceci nie są z definicji mądrzejsi, więc nie trzeba czuć się gorszą.
 |
xkcd.com |
I wiecie co? Moja podopieczna, która w wieku 16 lat ma więcej doświadczenia i umiejętności niż ja po pierwszym roku studiów, jest święcie przekonana, że nie jest wystarczająco dobra, żeby dostać się na studia informatyczne, o pracy w IT nie wspominając. A jak to wygląda z mojej strony? Byłam pod takim wrażeniem jej dotychczasowego doświadczenia i projektów, które robiła podczas programu, że za każdym razem wracałam do biura z opadem szczeny i kolejnymi historiami o "moim genialnym dziecku". Dziewczyna jest ambitna, w szkole dostaje same piątki i nudzi się na lekcjach, więc uczestniczy w dodatkowych zajęciach z robotyki i programowania. Ciekawa świata, bardzo rozsądna i inteligentna, ale mimo to bez wystarczającej wiary w swoje umiejętności. Niestety nie była odosobnionym przypadkiem, pozostałe dziewczyny też potrzebowały dużo zachęty i wsparcia, żeby poczuć się z sobą komfortowo.
Wspominałam już kiedyś o
impostor syndrome, ale chyba dopiero teraz uderzyło mnie, jak powszechne jest to zjawisko i jak krzywdzące!
I bardzo, bardzo popieram programy jak Girls Who Code, które - mam nadzieję, poprawią stosunek ilości kobiet i mężczyzn w firmach IT.
A dla ciekawych
dane demograficzne Google
 |
xkcd.com |
Ja tak mam nawet w dziedzinach w ktorych powiedzmy, ze czuje sie dobra. Tzn. brak mi czasem wiary w siebie, bywa, ze strach mnie zzera zanim cos zaczne robic, a potem okazuje sie, ze strach mial wielkie oczy i zrobilam bardzo dobre wrazenie na innych itp. Czasem to wcale nie ma zwiazku z faktem, ze cos jest "dziedzina mezczyzn" ;) Po prostu sa sytuacje ze moja odwaga szankuje bo wydaje mi sie, ze czegos mi brakuje, a pozniej okazuje sie to taka bzdra ;) No, ale nie wiesz jak bedzie dopoki sie w danej sytuacji nie znajdziesz;)
OdpowiedzUsuńNo właśnie, niestety brak pewności siebie jest typowy dla większości dziewczyn. Mój manager opowiadał kiedyś, ze kobiety rzadko kiedy czuja, ze powinny sie o awans starać, pomimo tego, ze robią świetną robotę i są kompetentne. Zupełnie inaczej wyglądaja statystyki w przypadku facetów, którzy starają się o podwyżkę przy każdej okazji, nawet kiedy nie zrobili nic specjalnego. Wychodziloby z tego, ze impostor syndrome częściej dotyka kobiet, natomiast facetow - efekt dunning-krugera ;)
UsuńSzkoda, że kiedy ja miałam 16 lat to nie było czegoś takiego u mnie. Myślałam, że nie dam rady nauczyć się sama programować :( Ale teraz studiuję i nadrabiam zaległości :)
OdpowiedzUsuń