Posty

Wyświetlanie postów z wrzesień, 2014

W USA - koncertowo

Obraz
Każdy kto zna mnie choć trochę wie, że był czas kiedy sporą część swojego życia spędzałem na koncertach. Dziwny czas. Zdarzało mi się rano wskakiwać w samochód, jechać samemu do Warszawy na koncert, a potem wracać z powrotem do Krakowa tego samego dnia, przez noc. Był dzień kiedy jednego wieczoru zaliczyłem dwa koncerty. Z uporem maniaka prowadzę ewidencję obejrzanych kapel, żeby mieć co wspominać na stare lata: >> klik <<

Dziś nie chodzę już tak często, ale wciąż się zdarza. Któregoś dnia wybrałem się na koncert tu w Stanach i doznałem szoku. Kilka spostrzeżeń...

Koncerty tu są dużo tańsze. Więcej, koncerty w Polsce są obrzydliwie drogie. Dream Theater w Polsce to conajmniej 170 zł. Dream Theater tutaj zaczyna się od $35. Zarabiając w dolarach to trochę tak jak 35 zł, różnica niebagatelna.

Niektóre zespoły popularne w Polsce w USA nie mają publiki. Byliśmy z Basią na koncertach Anathemy i Pain of Salvation, gdzie na sali było może 100 osób. W Polsce Anathema to wielkie wyd…

730 dni i nocy

Obraz
Tak, to już druga rocznica naszego przylotu do Stanów. A wydaje się, jakby to było wczoraj!
Od czasu zeszłorocznego podsumowania zmieniło się i dużo i nic.
Na pewno ubyło nam czasu wolnego, od kiedy ja zaczęłam pracować a Paweł zaczął pracować jeszcze więcej;). Przybyło za to nowych znajomych, z którymi chodzimy w góry, gramy w planszówki czy wydzieramy się na karaoke. Zobaczyliśmy też trochę świata (tu Japonia zdecydowanie króluje w rankingu) i zjedliśmy tam dużo dobrego jedzenia;)
Obojgu nam udało się wpaść na chwilę do Polski i naładować akumulatory. Nie ma co narzekać, generalnie jest nam tu dobrze:)

Nie zmieniła się za to tęsknota za domem, rodziną i przyjaciółmi. A w zasadzie, to się nasiliła, zwłaszcza po dwóch miesiącach przyjmowania gości i radosnego harmidru na mieszkaniu;)
Będąc tak daleko od domu, siłą rzeczy nie mogliśmy uczestniczyć w ważnych dla naszych bliskich wydarzeniach i łezka się mi (Paweł za twardy jest na łezki) w oku kręciła za każdym razem, gdy odhaczałam w k…

Bezsennosc na Facebooku

Hej! Basia utworzyła nam właśnie stronę na Facebooku. Będziemy tam informować o nowych postach na blogu i dyskutować na ich temat. Będziemy tam też wrzucać mniejsze notki, za małe na bloga.

Zapraszamy do lubienia: https://www.facebook.com/bezsennoscwseattle

Jeszcze raz słów parę o płci pięknej w IT

Obraz
Naprawdę jestem zachwycona tym, ile przeróżnych programów dokształcających oferują duże firmy IT swoim potencjalnym pracownikom będącym jeszcze w szkołach.
Ostatnio miałam okazję uczestniczyć w jednym z nich i właśnie o tym chciałam Wam dziś opowiedzieć.
Program nazywa się Girls Who Code i skierowany jest dla dziewczyn w wieku licealnym, które rozważają studiowanie informatyki albo też chciałyby się przekonać, czy informatyka jest dla nich.
Inicjatywa super, zwłaszcza, że jak podają statystyki, 74% dziewczyn w wieku gimnazjalnym interesuje się przedmiotami ścisłymi, ale tylko 0.3% z nich wybierze taki kierunek studiów (dane ze strony Girls Who Code).

Chciałam podzielić się moimi wrażeniami.
Zacznę od tego, że grupa w Seattle była grupą zaawansowaną dla osób, które miały już styczność z informatyką. Siedmiotygodniowy kurs obejmował zagadnienia takie jak: programowanie mikrokontrolerów Arduino, tworzenie prostych aplikacji (gier) webowych z wykorzystaniem javascriptu i HTML czy podstawy…

Polowanie na zorzę polarną

Obraz
Czy może być coś lepszego na rozpoczęcie piątkowego poranka niż informacja, że wieczorem będzie można zobaczyć zorzę polarną?
W momencie, kiedy zobaczyłam TEN artykuł poczułam ekscytację i zaczęłam wyszukiwać najlepsze miejsca, z których będę mogła obejrzeć ten cud natury.
Zobaczenie zorzy na własne oczy było moim marzeniem od dziecka, i proszę - taki dar od losu!
Wybraliśmy w końcu miejsce, które miało być kameralne. Nie było. Jak się okazało, 3/4 miasta się tam zjechało. Ciągle nie wiem, jakim cudem, najwyraźniej ów park jest znanym miejscem, a ja dopiero pierwszy raz dziś o nim usłyszałam!  Na miejscu było tyle aut, że trzeba było parkować wzdłuż zjazdu z autostrady:]

Ale to nic. Park naprawdę jest piękny. Umiejscowiony na lekkim wzniesieniu, otoczony górami. Ćwiartka super księżyca świeciła mocno. Rozsiedliśmy się na trawie i czekaliśmy i czekaliśmy...

... i czekaliśmy i czekaliśmy. I nic! Pupki już nam zaczęły przymarzać do gruntu, a na niebie ciągle nic. (No dobra, były piękne g…

Spacerem po mieście. U Trolla i w Gas Works Park.

Obraz
Dziś Święto Pracy i dzień wolny. Yeah, takie poniedziałki, to ja lubię.
Nie był to jednak do końca dzień wolny, bo Paweł jest na on call-u i musi być w pobliżu swojego laptopa i internetu cały czas. W związku z tym nie mogliśmy się wybrać na wycieczkę w góry (czy gdziekolwiek dalej), ale heloł, Seattle też ma dużo zaoferowania:)

Poniżej zdjęcia z naszego spaceru po mojej ulubionej okolicy.

Zaczęliśmy od lunchu. Niby miało to być włoskie panini, a dostaliśmy amerykańską tłustą i mega napakowaną kanapkę. Nie polecam knajpki za Leninem.
A tu Lenin właśnie. Jak widać, ktoś mu ostatnio ręce na czerwono wymalował. Wymowne...



A tu kanapkowe miejsce. Nie polecam!


Tego gościa już chyba znacie. O Trollu z Fremont pisałam więcej już tu.

 I drugi troll ;)


Jak widać, spacer do  Gas Works Park obfituje w piękne widoki na Downtown.


A to już Gas Works Park, mój ulubiony park w mieście. Surowy, industrialny (w końcu była tu gazownia), a jednak tak dobrze wpisujący się w panoramę miasta.
Ludzie przycho…