Posty

Wyświetlanie postów z czerwiec, 2014

Ślub i wesele w Ameryce

Obraz
Adam, którego parę razy widzieliście na tym blogu, wziął niedawno ślub.
Zostaliśmy zaproszeni na ceremonię i pomyślałam, że napiszę Wam o różnicach w temacie ślubnym między USA i Polską, bo jest ich trochę :)

Adam jest Polakiem, sporo gości było polskiego pochodzenia a i sama uroczystość odbywała się w Domu Polskim w Seattle (jedzenie przepyszne było <3), w związku z tym nie mogę powiedzieć, że było to stuprocentowo amerykańskie doświadczenie. Mimo to i tak musiałam się sporo naszukać informacji o tutejszym weselnym savoir vivre.

Po pierwsze - prezenty. W Stanach bardzo popularne są tzw. "registry" czyli listy prezentów. Listy te tworzone na różne okazje, nie tylko śluby (np. z okazji narodzin dziecka). Każdy większy sklep udostępnia usługę internetowego registry i jeśli państwo młodzi stworzyli własne, na pewno poinformują o tym na zaproszeniach.

Kolejna kwestia - ile wydać na prezent? W Polsce nigdy nie mam problemu z oszacowaniem, a tu zupełnie nie wiedziałam, jak się …

Fremont Solstice Parade czyli golasy na rowerach (i nie tylko) witają lato [dużo zdjęć]

Obraz
Na początku wszystkim tym, którzy nie znają jeszcze charakterystyki najbarwniejszej dzielnicy Seattle, gorąco polecam przeczytać tą notkę: klik. Będzie łatwiej zrozumieć:P

Fremont Solstice Parade, jest, jak nazwa wskazuje, paradą z okazji rozpoczęcia lata. W końcu udało się nam na nią dotrzeć i muszę przyznać, że takiej imprezy, to ja jeszcze nie widziałam;)

Rok rocznie główną atrakcją są rowerzyści otwierający paradę. Część z nich ma na sobie jakieś skrawki materiału, ale większość jest zupełnie naga i jedynie pomalowana w przeróżne wzory. Miło się zaskoczyłam, gdy okazało się, że to przeważnie ludzie młodzi i ładnie zbudowani;)

Za rowerzystami, którzy zrobili parę kółeczek przed 20 tysięcznym tłumem (takie były prognozy) spragnionym golasów, ciągnęła się właściwa parada. Coś jakby skrzyżowanie korowodu juwenaliowego i karnawału w Rio - masa ciekawych przebrań i dużo muzycznych zespołów. Super!:)

Atmosfera była bardzo pozytywna, tłum bawił się doskonale, podrygiwał w rytm letnich ryt…

Z cyklu "Gorąco polecam" - Once the musical

Obraz
Niestety nie pojechaliśmy do Nowego Jorku na Broadway, ale Broadway przyjechał do nas:)
W zeszłą środę poszliśmy z Pawłem na znakomity musical "Once" oparty na filmie o tym samym tytule.

"Once" to opowieść o dwójce ludzi, których zupełnie niespodziewanie dla ich samych połączyła najpierw muzyka a później uczucie. To historia zupełnie niehollywoodzka, bez superseksownej obsady czy znakomitego kina akcji, ale za to taka "rzeczywista" i znacznie bliższa zwykłego śmiertelnikowi. Słodko-gorzka, ale ciepła i chwytająca za serce.



Film otrzymał znakomite recenzję. Widzowie zachwycili się muzyką skomponowaną przez Marketę Irglovą i Glena Hansarda, grających w filmie główne role. Piosenka "Falling slowly" zdobyła w 2007 roku Oskara za najlepszy utwór oraz nominację Grammy.
Orgazm uszu gwarantowany!

Nie chcę zdradzać fabuły, zachęcam gorąco do obejrzenia filmu.  A jeśli ktoś ma możliwość, to naprawdę polecam musical! Podpisuję się rękami i nogami pod każd…

Było minęło - maj.

Obraz
Kolejny miesiąc przeleciał jak z bicza trzasnął. W maju nie działo się dużo, ale za to kaliber wydarzeń spory!

Miesiąc zaczęłam jeszcze w Polsce i drugiego dnia maja świadkowałam na ślubie moich przyjaciół Emi i Tomka. Ceremonia była przepiękna, weselicho bardzo udane a para młoda prezentowała się całkiem całkiem!;)
Cudownie było też spotkać się z dawno niewidzianymi przyjaciółkami, we wspólnym gronie po raz pierwszy od ... 3 lat? Tak jakoś wyszło, że rozjechałyśmy się między Polską, UK, Francją i USA.


Tydzień do powrocie do USA, Paweł zabrał mnie na koncert Rodrigo y Gabrieli, meksykańskiego duetu wyczyniającego cuda na gitarach.

W ogóle to notki koncertowe powinien pisać Paweł, bo w przeciwieństwie do mnie, jest bardzo uzdolniony muzycznie i to, co na temat muzyki ma do powiedzenia jest jak poezja (metafora taka, bo ja za poezją to tak średnio przepadam:P). No ale Paweł teraz nie ma weny, więc bardzo mi przykro, ale dostaniecie tylko filmik na youtubie:


To, jak oni zasuwają, to niel…

OnCall w Amazonie, czyli o horrorach życia na dyżurze

Obraz
Każdy informatyk w Stanach wie o Amazon conajmniej tyle, że nie dają tam darmowego jedzenia i że trzeba chodzić z pagerem. Pager to urządzenie tak stare, że musowo z kamienia wyłupane. Piszczy toto nocami jak niewiasta i spać człowiekowi nie daje. Z ciekawszych zastosowań - gdzieniegdzie używane do wymuszania pokuty (link).


Jestem właśnie na oncallu i mam za sobą najdłuższy dzień swojego życia. Postanowiłem więc napisać parę słów na ten temat z nadzieją, że ułatwi to decyzję tym, którzy zastanawiają się czy ofertę od Amazona przyjąć.

OnCall w Amazonie to dwie rzeczy: naprawianie błędów w systemie i dyżur 24 godziny na dobę w razie poważnych awarii. Szczegóły różnią się drastycznie w zależności od zespołu. U mnie stosujemy rotację tygodniową, czyli raz na jakiś czas dyżuruje się przez tydzień - od środy do środy. W trakcie dyżuru swoje codziennie zadania odrzuca się na bok i koncetruje się wyłącznie na problemach które zgłosili użytkownicy lub częściej zautomatyzowane alarmy. Jest to …