środa, 24 września 2014

730 dni i nocy

Tak, to już druga rocznica naszego przylotu do Stanów. A wydaje się, jakby to było wczoraj!
Od czasu zeszłorocznego podsumowania zmieniło się i dużo i nic.
Na pewno ubyło nam czasu wolnego, od kiedy ja zaczęłam pracować a Paweł zaczął pracować jeszcze więcej;). Przybyło za to nowych znajomych, z którymi chodzimy w góry, gramy w planszówki czy wydzieramy się na karaoke. Zobaczyliśmy też trochę świata (tu Japonia zdecydowanie króluje w rankingu) i zjedliśmy tam dużo dobrego jedzenia;)
Obojgu nam udało się wpaść na chwilę do Polski i naładować akumulatory. Nie ma co narzekać, generalnie jest nam tu dobrze:)

Nie zmieniła się za to tęsknota za domem, rodziną i przyjaciółmi. A w zasadzie, to się nasiliła, zwłaszcza po dwóch miesiącach przyjmowania gości i radosnego harmidru na mieszkaniu;)
Będąc tak daleko od domu, siłą rzeczy nie mogliśmy uczestniczyć w ważnych dla naszych bliskich wydarzeniach i łezka się mi (Paweł za twardy jest na łezki) w oku kręciła za każdym razem, gdy odhaczałam w kalendarzu chrzciny, urodziny czy wesela, które opuścimy.

Ale wrócimy!:)

 

1 komentarz: