Posty

Wyświetlanie postów z maj, 2014

Przychodzi baba do lekarza...

Wypadają mi włosy. Niby nic, ale po jakimś czasie, kiedy domowe sposoby nie zadziałały, stwierdziłam, że czas zrobić badania. Zrobiłam, wszystko wyszło ok. Lekarka wzruszyła ramionami i powiedziała, że najwyraźniej takie już mam włosy.

4 miesiące później nie zauważyłam żadnej poprawy. Jeszcze raz zrobiłam morfologię krwi, wyniki były w normie i inna już lekarka powiedziała "it is what it is", zbywając wszelkie moje dociekania o dodatkowe badania wzruszeniem ramion i stwierdzeniem, że nic się tu zrobić nie da.

Zaczęłam czytać, jak to wygląda w Polsce i okazuje się, że kompleksowe badania hormonalne i skalpu to bardzo częste kroki przy utrzymującym się wypadaniu włosów. Poszłam więc do lekarza (już trzeciego z kolei) zapytać o to, gdzie takie badania mogę wykonać.

No i proszę państwa, opadła mi szczena. Dowiedziałam się, że:
1) Że co??? Badania czego??? Skalpu???
2) Badań hormonalnych mi nie zrobią, bo za zdrowa jestem, ale mogę sobie wybrać jakie tabletki hormonalne chcę i od…

Nietypowa tyrustyka - wycieczka szlakiem marihuany

Obraz
O tym, że Seattle i cały stan Waszyngton są bardzo liberalne wspominałam już wielokrotnie.
Dzisiaj po raz kolejny na tapecie będzie marihuana i dostępne od niedawna jako nowa atrakcja turystyczna wycieczki, których motywem przewodnim jest marihuana właśnie.

Najpierw trochę historii. 6 grudnia 2012 stan Waszyngton jako pierwszy dopuścił używanie marihuany dla celów rekreacyjnych wśród osób powyżej 21 roku życia. Niezły mikołajkowy prezent!
Dochód ze sprzedaży jest opodatkowany i przeznaczony na walkę z m.in. uzależnieniami od narkotyków;)
Wieczorem 5 grudnia masa ludzi zebrała się pod Space Needle, żeby razem zapalić skręta. Pamiętam, że zapaszek dolatywał aż do naszego domu (mieszkamy blisko wieży).


Wbrew pozorom legalizacja spożycia to dopiero początek. Miłośnicy gandzi ciągle nie mogli po prostu wejść do sklepu i powiedzieć "poproszę 5 gramów". W Seattle jest MASA sklepów z medyczną marihuaną, ale towar dostępny jest jedynie na receptę i tym samym niedostępny dla przecięt…

Było, minęło. Marzec i kwiecień.

Obraz
Jak widać, trochę nie nadążam. Nie chcę, aby ten cykl stał się kolejnym po moich kawowych wpisach, który umrze śmiercią naturalną. Oto więc dwa wiosenne miesiące w pigułce.

Marzec:
Miesiąc upłynął pod znakiem oczekiwania na wyjazd do Japonii i pobytu tam. Nie zapominajmy oczywiście o urodzinach Pawła, które wypadają w połowie miesiąca. Miałam być już wtedy w Tokyo, zorganizowałam więc mini urodzinowe przyjęcie z tortem niespodzianką w naszym nowym ulubionym piwnym klubie, który mamy tuż pod nosem.

O Japonii mogliście już przeczytać trochę w dwóch postach Pawła, jeśli interesuje Was więcej szczegółów, to rzućcie okiem na geobloga. Mam nadzieje uda mi się go w miarę szybko uzupełnić.
Na zachętę totalnie amatorski filmik z 4 ostatnich dni naszej wycieczki:


I reszta marcowych zdjęć:


Tak, dobrze widzicie - pączki! Zupełnie niespodziewanie znalazłam je w pracy w Tłusty Czwartek ;)



Wielkanocne dekoracje rozwieszone były już od lutego. Wiadomo, że nic tak nie pozwala poczuć atmosfery świąt ja…

Ja chcę do Europy...

Obraz
Czytam sobie geobloga i planuje w głowie kolejne podróże z Pawłem (heloł, świat się sam nie zwiedzi!), żeby po chwili uświadomić sobie, że na dzień dzisiejszy mam 0.8 dnia urlopu i mogę sobie co najwyżej do Pacanowa pojechać. A nawet nie, bo na sam dojazd potrzebuje 2.5 dnia;]

Jeśli kiedyś zachce się Wam Ameryki, nie zapominajcie, że przychodzi w pakiecie z 15 dniami urlopu :]