czwartek, 15 maja 2014

Nietypowa tyrustyka - wycieczka szlakiem marihuany


O tym, że Seattle i cały stan Waszyngton są bardzo liberalne wspominałam już wielokrotnie.
Dzisiaj po raz kolejny na tapecie będzie marihuana i dostępne od niedawna jako nowa atrakcja turystyczna wycieczki, których motywem przewodnim jest marihuana właśnie.

Najpierw trochę historii. 6 grudnia 2012 stan Waszyngton jako pierwszy dopuścił używanie marihuany dla celów rekreacyjnych wśród osób powyżej 21 roku życia. Niezły mikołajkowy prezent!
Dochód ze sprzedaży jest opodatkowany i przeznaczony na walkę z m.in. uzależnieniami od narkotyków;)
Wieczorem 5 grudnia masa ludzi zebrała się pod Space Needle, żeby razem zapalić skręta. Pamiętam, że zapaszek dolatywał aż do naszego domu (mieszkamy blisko wieży).

znalezione w internecie

Wbrew pozorom legalizacja spożycia to dopiero początek. Miłośnicy gandzi ciągle nie mogli po prostu wejść do sklepu i powiedzieć "poproszę 5 gramów". W Seattle jest MASA sklepów z medyczną marihuaną, ale towar dostępny jest jedynie na receptę i tym samym niedostępny dla przeciętnego amatora. No ale że znalezienie dilera problemem nie jest (wystarczy się przejechać autobusem:P), ludzie dzielnie dawali sobie radę;)

W tym roku nadeszła kolejna zmiana. Tym razem stan Kolorado wyprzedził Waszyngton i już w pierwszy dzień 2014 zalegalizował sprzedaż marihuany dla rekreacyjnego użytku.
"U nas" zeszło z tym trochę dłużej i pierwszy sklep dostał koncesję dopiero na początku marca, a już chwilkę później, bo w weekend poprzedzający dzień św. Patryka, odbyła się pierwsza wycieczka. Właściciel firmy organizującej to przedsięwzięcie stwierdził, że zielony motyw przewodni towarzyszący obchodom święta patrona Irlandii, świetnie nadaje się do inauguracji marihuanowego sezonu wycieczkowego.

źródło
Na stronie KUSH możecie znaleźć szczegóły dotyczące oferty wycieczek, ale muszę przyznać, że wyglądają one... całkiem interesująco!  Wbrew pozorom nie jest to maraton palenia trawy a rzeczywiste zajęcia, jak np. lekcje dmuchania szkła* (ciekawe czy można sobie wydmuchać bongosa i później z niego palić:P)  czy prowadzone przez profesjonalnego kucharza lekcje gotowania i to nie tylko brownies, ale np. curry czy Pad Thai. Yummy!:) Dodatkowo można też się dowiedzieć, jak wyrabiać oleje i masła na bazie marihuany (po co przepłacać za swoją drogą niezłą linię kosmetyków The Body Shop, kiedy można je zrobić samemu?). W ofercie znajduje się też wizyta na profesjonalnej plantacji (podobno "niesamowite przeżycie").

Oczywiście są też warsztaty o hodowaniu trawki i jej leczniczych właściwościach, ale to już brzmi nudno.

Myślę, że trzeba będzie się wybrać z rodzicami, jak nas odwiedzą w wakacje;)


*Seattle słynie z wyrobów szklanych, ale o tym już kiedy indziej.


5 komentarzy:

  1. Zielone babeczki wyglądają smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Chce tylko powiedziec po na razie krotkim przejrzeniu Twego bloga, ze jest swietny a Ty wydajesz sie super osoba, do tego bardzo madra i naprawde ciesze sie, ze tak Ci sie uklada! Rowniez wiaze przyszlosc z USA choc nie jestem takim mozgiem jak Ty i na taka posade nie ma co liczyc :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uuu, dziękuje, zarumieniłam się;)
      Nigdy nie mów nigdy, ja też nigdy nie przypuszczałam, że moje życie będzie wyglądać, jak wygląda:)

      Usuń
  3. Witam, po długiej przerwie znów czytam Twojego bloga ( jestem tym dociekliwym gościem który pytał o Seattle Freeze :D ) I jak zwykle mam mnóstwo pytań, które całkowicie przypadkowo pojawiają się w mojej głowie. Jedno mnie bardzo nurtuje. Na dniach zalegalizowali używanie marihuany do celów rekreacyjnych. Jak to wygląda dla typowego pracownika w pracy, w której np robione są testy na obecność narkotyków. Poruszaliście temat z ludźmi tam pracującymi i mieszkającymi? Czy te testy są robione okresowo czy tylko na początku, jakie jest podejście ogółem pracodawców do tego a jako informatycy na pewno przynajmniej znacie ludzi, którzy nie stronią od trawki ;)
    Jak zwykle pozdrawiam i ze swojej strony powiem, że zdecydowałem się w tym roku iść na studia w kierunku filologii angielskiej. Fajnie by było być po tym nauczycielem angielskiego..np w Seattle ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witamy ponownie;)
      Nam nigdy nie robil testow na obecnosc narkotykow, prawdopodobnie dlatego, ze nasze prace nie sa pracami wysokiego ryzyka i nie maja bezposredniego wplywu na zycie innych ludzi.
      Jesli wiec jakas firma przeprowadza testy, znaczy to, ze bardzo im zalezy na tym, zeby pracownicy byli czysci.

      Nie ma jasnych prawnych wytycznych mowiacych, jakie sa konsekwencje wykrycia marihuany we krwi. Prawo federalne nie zezwala spozywania marihuany, jesli wiec potencjalna rozprawa bylaby rozpatrywana przez sad federalny, wyrok jest oczywisty.

      Usuń