Picie w USA



Amerykanie pasjonują się nie tylko tym co jedzą (wrócę do tego innym razem), ale też tym co piją, w tym alkoholem. W Polsce alkohol pije się często, najczęściej dla "fazy", czasem dla "ceremonii" (z jakiejś okazji). W USA ludzie wydają się pić rzadziej i raczej jako dodatek a nie danie główne, nie praktykuje się picia dla samego picia. Takie podejście do procentów powoduje lawinę różnic, postaram się o nich opowiedzieć.

Kiedy traktujesz alkohol jak coś z działu "jedzenie", to zaczynasz eksperymentować ze smakiem zamiast się upijać. Ludzie pytają się często jakie piwo lubię, a w odpowiedzi nie oczekują marki - oczekują rodzaju. Padają określenia takie jak lager, ale, stout albo "piwo belgijskie". Do tego wynalazki takie jak cider, piwo dymione czy piwa ziołowe. Stojąc przy piwnej lodówce w sklepie czuję się zagubiony. Idąc do sklepu w Polsce bierze się Tyskie albo Lecha i maszeruje do kasy. Tutaj lodówka z piwem będzie najczęściej większa i znacznie bardziej urozmaicona. Zwykle wybieram po prostu to, co ma ładną etykietkę.

Wydaje się, że polski naród z wielką dumą chwali się swoim piwem niewiele o piwie wiedząc. Ilu w Polsce traktuje wyspecjalizowane piwne bary serwujące dziesiątki gatunków jako coś więcej niż atrakcję turystyczną? Ale... Nie tylko piwem tu żyją. Mnóstwo wina (wina to i w Polsce pod dostatkiem), whisky. Nie wspominam wódki. Nie po to uciekałem przed nią z Polski, żeby o niej pisać. Alkohol, zarówno w knajpach jak i sklepach, jest w przystępnej cenie. Ostrzę powoli zęby na dwa litry Jacka Danielsa. :)

Po grzecznym wstępie pora na akapit o tych, co upijają się po polsku - amerykańskich studentach. Dla takich jak oni też znajdą się atrakcje. Najbardziej w pamięć zapadły mi tzw. sake bombs. Widzieliśmy je w akcji w japońskiej restauracji z sushi. Nasi znajomi zabrali nas tam na wieczorny wypad do centrum z miasta. Przyszłoby Wam do głowy, żeby pić w susharni? Sake bomb to shot z sake (japońska wódka z ryżu) + piwo. Napełniasz kufel piwem, a potem napełniasz kieliszek do shotów sake. Na kuflu kładziesz dwie pałeczki (te do jedzenia), a na nich shota. Pałeczki rozstawia się na tyle szeroko, żeby kieliszek prawie wpadał do kufla. Po takim przygotowaniu wali się obiema pięściami w stół aż shot wpadnie do kufla. Całość zaczyna się wtedy bardzo pienić i zwyczajowo spija się to jednym haustem. Ciekawe czy da się w Polsce kupić takie tylko robione z wódki? Podejrzewam, że efekt będzie taki sam, polecam sprawdzić na jakiejś domówce. :)

Amerykańscy studenci spijają się kreatywnie, grając w alkoholowe gierki. Jak już mówiłem, nie pije się dla samego picia, trzeba robić coś oprócz. Nasz Anthony opowiedział mi o grze w "pstryknij kufel" (flip cup). Tutaj mała dygresja: w USA często pije się z plastikowych kufli a nie z puszki czy butelki. Co więcej, na imprezie podpisuje się swój kufel żeby nikt inny z niego nie pił. Robert był zszokowany, jak zobaczył tubylców maziających po kubkach flamastrami. :) Wracając do gry... "Pstryknij kufel" to dwie drużyny w dwóch rzędach przy stole. Na stole kufle napełnione piwem. Pierwsza osoba w rzędzie wypija jak najszybciej całe piwo, a potem ustawia kubek na skraju stołu i pstrykając go palcem próbuje sprawić, żeby ten obrócił się i wylądował drugą stroną na blacie. Potem do roboty bierze się druga osoba w drużynie. Pierwsza drużyna, w której każdy wypił swój kufel wygrywa. Widać już chyba tendencję do picia alkoholu na kufle a nie na łyki. :)

Inna gra, w którą udało nam się zagrać pewnego wieczoru u Adama, to "puchar króla" (king's cup). Na stole kładzie się pusty kufel. Grający siadają dookoła stołu z własnymi kuflami wypełnionymi ulubionym alkoholem. Dookoła centralnego kufla rozsypuje się karty tak, żeby tworzyły nieprzerwany okrąg. W swojej turze gracz wyciąga jedną z kart. Jeżeli przerwie okrąg, pije (jednostka nie jest określona - pije się tyle na ile ma się ochotę). Oczywiście im dłużej się gra, tym trudniej wyjąć kartę bez przerywania okręgu, ale to jeszcze nie koniec. Po wyjęciu karty patrzy się na jej symbol i wykonuje pewną akcję zgodnie z poniższą listą:

  • 2 - is for you, czyli gracz wskazuje kto ma się napić,
  • 3 - is for me, czyli gracz pije,
  • 4 - to the floor. Pije ten kto ostatni dotknie podłogi,
  • 5 - is for guys, czyli piją faceci,
  • 6 - is for chicks, czyli piją kobiety,
  • 7 - to the heaven. Pije ten kto jako ostatni podniesie rękę,
  • 8 - is for mate. Gracz wybiera towarzysza z którym będzie pił już do końca gry, co oznacza że zawsze gdy pije gracz, towarzysz robi to samo,
  • 9 - bust a rhyme. Gracz wybiera słowo, a potem wszyscy dookoła, jeden po drugim, mówią słowo które rymuje się z tym pierwszym. Ten komu zabraknie rymu pije,
  • 10 - is for categories. Gracz wybiera kategorię (np. marka samochodu) i wszyscy dookoła stołu wymieniają rzeczy z wybranej kategorii. Ten komu zabraknie pomysłu pije,
  • J - introduces a new rule. Gracz wprowadza nową zasadę, która obowiązuje już do końca gry. Nie wiedzieć czemu, popularną zasadą jest zdejmowanie ludzika z kufla. Przed każdym piciem wykonuje się ruch jakby zdejmowało się miniaturowego człowieka ze skraju kufla, a kto zapomnie, pije podwójnie. Inny przykład to faceci tańczący Gangnam Style przed każdym piciem (i znów kto zapomnie pije podwójnie). BTW. Gangnam Style to koreańska popowa piosenka, która jest tutaj teraz bardzo popularna (posłuchaj),
  • Q - questions. Gracz może w dowolnym momencie zadać pytanie innemu. Jeżeli tamten odpowie, będzie pił. Taki pytający przyczajony tygrys, ukryty smok,
  • K - rulemaster. Po pierwsze wprowadza się nową regułę, jak opisałem już wyżej. Po drugie gracz dolewa swojego alkoholu do kubka na środku stołu, gdzie z każdym wyciągniętym królem miksują się różne napitki (piwo, wino, whisky z colą...). Czwarty król kończy grę a osoba która go wyciągnie spija cały kubek ze środka stołu,
  • A - waterfall. Wszyscy, włącznie z graczem piją. Pije się dopóki gracz nie odstawi kufla. Dopiero wtedy kolejny przy stole może odstawić kufel. A potem kolejny i kolejny... W efekcie ci najdalej od aktualnego gracza kończą najpóźniej, stąd nazwa - wodospad.

I tyle, cała gra w pigułce. Polecamy na nudną imprezę bez gier planszowych! :P Grając nie mogłem odpędzić się od jednej myśli. W king's cup aby pić trzeba przegrywać! Picie w tej grze jest konsekwencją zrobienia czegoś źle, co jest strasznie nienaturalne i wbrew polskiej naturze. :) Myślę, że w polskiej grze piłoby się w nagrodę, a tutejsze podejście to kolejny efekt braku picia dla samego picia.

Co z jazdą po piwie czyli tzw. DUI (driving under influence)? Prowadzenie po alkoholu, tak w Polsce tępione, tutaj jest narodową tradycją. 0.8 promila, tyle można mieć we krwi legalnie. Dla porównania, w Polsce jedynie 0.2. Tu nikogo nie dziwi wsiadanie do auta po jednym czy dwóch piwach, coś co u mnie wciąż jeszcze wzbudza uczucie niepokoju. Jadąc na imprezę wyznacza się kierowcę, ale nie musi on rezygnować z alkoholu - po prostu pije mniej.

Ostatnią różnicą którą wspomnę są knajpy i kluby. Praktycznie wszystkie bez wyjątku są zamykane między pierwszą a drugą w nocy, niezależnie od tego czy jest weekend, czy środek tygodnia. Przyczyną jest prawo (stanowe?), które zabrania sprzedaży alkoholu w godzinach nocnych. Widocznie prowadzenie knajpy bez alkoholu po północy jest nierentowne.

Komentarze

  1. Dałbyś radę popełnić notkę o tym CO piją, a nie tylko JAK? Najbardziej mnie amerykańska rozmaitość piw interesuje, ale o winach i mocniejszych alkoholach też chętnie poczytam.

    Z.

    OdpowiedzUsuń
  2. ale jak mozna nie pic dla fazy? no i te zabawy do alkoholu.. jak dzieci..

    OdpowiedzUsuń
  3. Ech Keiran ignorancie, u nas piwa regionalne, różne gatunkowo są tak samo chętnie produkowane, kupowane i pite. Sam na spotkaniach "planszowych" u Ciebie zawsze wpadałem z jakimś innym gatunkiem, więc ciężko jest mi się z Tobą zgodzić bo Polska ma się czym chwalić w tej materii.

    Gangnam style już rzygam :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja nie mowie ze nie ma Spazzi tylko ze nie ma tradycji picia takowych. Pija tylko tacy hipsterzy jak Ty. ;) No chyba ze kasztelan miodowy, to chyba jedyne spoza mainstreamu ktore wszyscy sprobowali. ;)

    Co do pisania o tym co pija, to nie jestem w stanie. Zeby napisac JAK, wystarczy sie przygladac (nawet nieszczegolnie wnikliwie, roznice rzucaja sie w oczy), a zeby napisac CO to juz trzeba byc ekspertem domenowym. Moze za rok. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Sprobujcie typowego irlandzkiego shota. JAGERBOMB! w tym samym stylu , tylko do szklankik z REd Bulle, wrzuca sie kieliszek z shotem Jagermeistera. Polecam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba będzie spróbować na naszym House-warming party;)

      Usuń
  6. Porównując "Stanowe" doświadczenia;)
    Gry - podstawa imprezy. Grałam w tą grę z pstrykaniem kubka - oczywiście plastikowymi.
    Była też jakaś z piłeczkami pingpongowymi i wrzucaniem jej do kubeczków - nie pamiętam jednak jej dokładnie - była zabawna;)

    Nie doświadczyłam natomiast ludzi pijących dobre piwo - zawsze była to beczułka piwnej wody, zawierająca w sobie alkoholu chyba 3,5%,a smakująca jak wodnisty Heineken. Może kwestia towarzystwa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. E, nie. Bez trudu da sie znaleźć dobre piwa powyżej 6%. Tak źle więc nie jest, choć oczywiście jest też masa sikaczy;)

      Usuń
    2. Miałam wtedy 16 lat, nie pozwalali mi wybierać, więc pełnego przeglądu piwnego nie miałam -> piłam to, czym znajomi "studenciaki" poczęstowali ;)

      Usuń
  7. Rozumiemy pasję Amerykanów.:))

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Koszty zycia w USA - czyli ile potrzebujesz, żeby przeżyć po przybyciu do Seattle?

Poszukiwanie pracy w USA

Wypożyczanie samochodów w USA - jak, gdzie i za ile?