Posty

Wyświetlanie postów z październik, 2012

Seattle dla 18+

Na pomysł napisania tego posta wpadłam w zeszłą sobotę, kiedy to poszliśmy ze znajomymi na lunch do (skądinąd świetnej!) hinduskiej restauracji. Poznaliśmy tam Stephane'a, który opowiedział nam o innej stronie Seattle. Takiej, o której jeszcze nie słyszeliśmy.
Erotyka. To właśnie stanowi temat tego posta. Notka niewątpliwie będzie kontrowersyjna, mam nadzieję, że nikt nie poczuje się dotknięty czy urażony. Moim jedynym celem jest pokazanie różnic w mentalności przeciętnego Krakusa i Seattleit'a. W razie czego, lepiej po prostu tego nie czytaj! No i oczywiście mam nadzieję, że jesteś pełnoletni/a! :P
Seattle uznawane jest za jedno z najbardziej liberalnych miast w USA. Przestało nas już dziwić, że na ulicach pachnie trawką (mimo, że narkotyki nie są tu legalne), nie zwracamy już uwagi na czułości gejów i lesbijek, przyzwyczailiśmy się do dziwaków z włosami we wszystkich kolorach tęczy, dowolnego wyznania, koloru skóry, reprezentujących wszelakie poglądy (niekoniecznie jednak p…

Mały update

Obraz
Zgodnie z zapowiedziami, pogoda popsuła się w piątek. Na początku pokpiwałam sobie z tak szumnie zapowiadanego deszczu, który okazał się być mżawką, i to raczej wkurzającą niż uciążliwą. Dziś jednak przemokłam do suchej nitki i zaczęłam już rozumieć, że albo pokocham Seattle albo znienawidzę. Na razie skłaniam się ku pierwszej opcji. Nie jest źle, w ciągu najbliższego miesiąca mają być dwa słoneczne dni!;)
Kolejna dobra wieść jest taka, że dostaliśmy mieszkanie! Właśnie to, o które się staraliśmy, jesteśmy wiec bardzo zadowoleni. I będziemy mieć duży salon dla gości! Na razie mam tylko parę zdjęć nowego domu, ale pewnie będziemy na bieżąco dokumentować proces urządzania naszego nowego gniazdka. Przeniesiemy się z naszej hippie-gejowskiej dzielnicy do Lower Quenn Anne - spokojniejszej, bezpieczniejszej, bliżej centrum. Z masą kawiarenek i restauracyjek,bardzo blisko Space Needle i z ambitnym i alternatywnym kinem "Cinema Uptown".
To właśnie kino odwiedziliśmy dziś przy okazj…

Zanim spadnie deszcz - trochę o wszystkim i o niczym

Obraz
-->> zdjęcia

Pogoda się zmienia. Chmurzy się i jest coraz zimniej. Od piątku zaczyna padać. Żeby nie dać się jesiennej melancholii, opowiem Wam trochę o ostatnim, niezwykle słonecznym tygodniu:)
Paweł powoli zadamawia się w Amazon, a ja zaprzyjaźniam się z miastem. Akurat mam teraz dwutygodniową przerwę i nie chodzę na angielski, za to plątam się więcej po okolicy. Większość czasu zajmuje mi szukanie mieszkania, przy okazji oględzin zapuszczam się w nowe dzielnice. Powoli zaczynam się tu czuć jak u siebie, choć nie przestaję porównywać Seattle z tym, co znam z Polski.
Okrywanie nowych rzeczy jest jednak niezwykle fascynujące. A mnie też cieszą takie rzeczy, jak np. wyprawa nad zatokę do małego sklepu z ogromnym wyborem przypraw (spędziłam tam pewnie z godzinę, wybierając między 6 rodzajami curry, 3 cynamonu i nie wiem iloma mieszankami przypraw do mięsa) czy poszukiwanie sklepów zielarskich. Bawi mnie spacerowanie po naszej gejowskiej dzielnicy i oglądanie tych wszystkich koloro…

Amazon w pigułce

Obraz
-->> zdjęcia

Minął już pierwszy tydzień w Amazon i pora napisać coś o moim pracodawcy. Nie jestem z nimi jeszcze na tyle długo, żeby opowiadać o swoich obowiązkach, ale mogę już zreferować bardziej ogólne zasady. Takie, którymi każdy Amazończyk kierować się powinien. Wtłaczają nam je do głowy od pierwszego dnia pracy, ale nie narzekam, bo robią to w sposób ciekawy (postaram się o to samo), a praca dla firmy z charakterem to dla mnie nowe, interesujące doświadczenie.
Celem notki jest przekazanie tego, co mi opowiedziano, a co nie jest tajemnicą firmy. Jestem przekonany, że w Amazon wiele rzeczy nie wygląda tak różowo, jak je zaraz przedstawię, ale cóż... Nie dziwota, że w pierwszy tydzień pracy raczono nas tylko miodem. :)
Co sprawia, że firma osiąga 48 miliardów dolarów zysku ze sprzedaży rocznie? To 150 miliardów złotych, czyli prawie tyle co PKB Bułgarii! Dlaczego ceny jej akcji skaczą w ciągu roku ze 180 do 260 dolarów? Prosta odpowiedź brzmi... Kindle. Ja wspomniałbym jeszcz…

Kula domowa - tydzień 0.

Obraz
Paweł szykuje dla Was już super posta o Amazon.com, a ja w międzyczasie, tak na szybko chciałam poruszyć jedną rzecz.
Któraś już osoba z kolei pyta, kiedy rozpocznę obiecany cykl ważenia się. No więc, moi Drodzy, śpieszę wyjaśnić, że nie mamy jeszcze wagi. Jak tylko jakąś nabędziemy, akcja rusza!:P
W sobotę miałam okazję zmierzyć się z moimi demonami:P Zważyłam się i ... nie przytyłam, ha!;)
Całusy ze słonecznego i ciepłego Seattle! (ponoć w Krakowie leje)


I love Pierogies!

Minął pierwszy tydzień naszego pobytu w Seattle. Teraz już niektórzy zaczęli chodzić do pracy, a niektórzy mają czas na pisanie bloga i uzupełnianie zaległości;)
Mieszkańcy Seattle lubią aktywnie spędzać czas. Kiedy tylko mają okazję, jeżdżą w góry, pływają kajakami, podróżują, o bieganiu i jeździe rowerem nie wspominając. Dodatkowo, słońce wyciąga z domów ludzi chcących się nim nacieszyć przed nadchodzącymi ośmioma miesiącami  mroku. Zwłaszcza w weekend. Dlatego, gdy w sobotę poszliśmy z Pawłem do Woodland Park Zoo, spotkaliśmy tam prawdopodobnie wszystkie dzieciate pary z Seattle i okolic. Zoo, jak chyba wszystko w tym mieście, jest świetnie zorganizowane. Dzieciaki mogą uczestniczyć w specjalnych pokazach czy pogadankach edukacyjnych o zwierzakach; mogą pogłaskać osiołka, kozę i krowę; mogą wejść do hali, w której utrzymywany jest mikroklimat lasu tropikalnego z jego roślinnością i ptactwem (oraz drapieżnikami - już za szybką;)). My też, ciągle młodzi, spędziliśmy tam ładnych parę…