wtorek, 4 kwietnia 2017

Przychodzi baba na manicure... - o salonach mani/pedi w Stanach (sic! ;))

Dziś tak na szybko i lekko, z cyklu "Ciekawostki".

Będąc w Polsce bardzo często słyszałam ludzi, którzy reklamowali/zachwalali coś, mówiąc, że "to ze Stanów", "tego się teraz używa w Stanach" etc. Pokuszę się o generalizację, że ludzie nieraz mają wrażenie, iż amerykańskie = lepsze.

Otóż nie, proszę Państwa (szok!).  Jako przykład podam niezbędnie ważną instytucję, jaką są salony mani/pedi;)
Salony manicure (nail spa, nail salon) są w 90% prowadzone przez Azjatki, które obsługują taśmowo po 10 klientów na raz (5 na manicure, 5 na pedicure). Tanie, jak na warunki amerykańskie, mam wrażenie, że stawiają na ilość a nie jakość, nierzadko pracując na starym (lampy LED, które parzą!) albo niesterylnym sprzęcie (daję słowo, że widziałam panią, która użyła tego samego pumeksu na pedicure 2 osób). 
Nie twierdzę, że wszystkie salony uprawiają takie praktyki i że wszystkie są złe, ale jakoś i komfort usług nijak się mają do tych, które otrzymywałam w Polsce. A cena przeważnie jest SPORO wyższa.

Ostatnio przypomniała mi się wizyta w salonie w Stalowej Woli i rozmowa z panią kosmetyczką, która polecała mi nowy typ manicure niedawno wymyślony w Stanach. Ambitna dziewczyna zapisała się na szkolenie i sprowadziła sypki lakier zza granicy. Tymczasem w Stanach w salonach nadal królują stare dobre lakiery tradycyjne albo żelowe.
Nieraz żartowałyśmy sobie z koleżankami, że specjalistki z Polski zrobiłyby tu oszałamiającą karierę.

Ciekawostka: Niedaleko we Fremont gabinet ma pani manicurzystka, która ponoć szkoliła się w Europie i przyjęła europejski model prowadzenia gabinetu (jedna klientka na raz). Słono każe sobie płacić;)

Podobnie zresztą ma się rzecz z salonami kosmetycznymi.  Do tej pory nie znalazłam jeszcze specjalistki, której ufam i do której wróciłam. No, może poza salonami do regulacji brwi metodą nitkową, jak na razie wrażenia super!

Dodam, że nigdy nie wybieram salonów losowo. Zawsze szukam opinii i recenzji i porównuję miejsca, które wyglądają obiecująco. W którymś momencie zaczęłam zastanawiać się, jakim cudem niektóre z nich mają tak wysokie oceny? "Kupione" pozytywne recenzje? A może po prostu polskie salony, po których czuję się jak bogini przyzwyczaiły mnie do innych standardów?:)

Ciekawa jestem, czy inne dziewczyny i panie mają podobne doświadczenia, a jeśli nie, koniecznie chcę dostać namiary na Wasze kosmetyczki;)

A poniżej zdjęcie z Yelpa typowego salonu mani/pedi:

zdjęcie z Yelp