Posty

Przychodzi baba na manicure... - o salonach mani/pedi w Stanach (sic! ;))

Obraz
Dziś tak na szybko i lekko, z cyklu "Ciekawostki".

Będąc w Polsce bardzo często słyszałam ludzi, którzy reklamowali/zachwalali coś, mówiąc, że "to ze Stanów", "tego się teraz używa w Stanach" etc. Pokuszę się o generalizację, że ludzie nieraz mają wrażenie, iż amerykańskie = lepsze.
Otóż nie, proszę Państwa (szok!).  Jako przykład podam niezbędnie ważną instytucję, jaką są salony mani/pedi;) Salony manicure (nail spa, nail salon) są w 90% prowadzone przez Azjatki, które obsługują taśmowo po 10 klientów na raz (5 na manicure, 5 na pedicure). Tanie, jak na warunki amerykańskie, mam wrażenie, że stawiają na ilość a nie jakość, nierzadko pracując na starym (lampy LED, które parzą!) albo niesterylnym sprzęcie (daję słowo, że widziałam panią, która użyła tego samego pumeksu na pedicure 2 osób).  Nie twierdzę, że wszystkie salony uprawiają takie praktyki i że wszystkie są złe, ale jakoś i komfort usług nijak się mają do tych, które otrzymywałam w Polsce. A cena…

O Seattle CityPASS - czyli jak taniej zwiedzić Seattle?

Obraz
Seattle CityPASS to bardzo ciekawa opcja dla turystów, którzy chcą odwiedzić najpopularniejsze atrakcje w mieście i zaoszczędzić nieco $ na wejściówkach.
Jeśli jeszcze tego nie wiecie, Seattle to drogie miasto nie tylko dla mieszkańców, ale też (a może zwłaszcza) dla turystów. Wejście na Space Needle kosztuje $22 (dla dorosłego), do muzeum EMP, teraz zwanego Museum od Pop Culture - MoPOP - $25, do zoo $21. Drożyzna, prawda? Bilety dla dzieci są nieco tańsze, ale zniżek studenckich nie ma.



W ramach Seattle CityPASS, który kosztuje $79 dla dorosłego i $59 dla dziecka, zobaczyć można 5 atrakcji:
   1. Space Needle ($22)
   2. Seattle Aquarium ($25)
   3. Wycieczkę po zatoce Puget Sound z firmą Argosy Cruises ($27)
   4. MoPOP ($25) albo Woodland Park Zoo ($21)
   5. Ogród ze szkła Chihuly Garden And Glass ($22) albo Pacific Science Center ($22).

Patrząc na ceny pojedynczych biletów (w nawiasach), na zakupie passu zaoszczędzić można ponad $40 od dorosłej osoby.

Z 4. i 5. do wyboru jest ty…

Polonia w Seattle

Obraz
Kiedy przyjechaliśmy do Seattle ponad 4 lata temu (sic!) moim pierwszym odruchem było szukanie kontaktu z tutejszą Polonią. Bez pracy, bez przyjaciół, w obcym mieście i z nadmiarem czasu wolnego łaknęłam kontaktu z wszystkim, co choćby trochę pachniało Polską ;)

W owym czasie większość Polek i Polaków, o których istnieniu wiedziałam, mieszkała na Eastside, po drugiej stronie jeziora Washington. Jako, że nie mieliśmy auta  (i hej, ciągle nie mamy i da się żyć!), godzinne podróże w jedną stronę na Eastside nie bardzo wchodziły w grę.
Zapisałam się na lekcje angielskiego, poznałam dużo dziewczyn nie-Polek i poza wizytami w Domu Polskim i polskim sklepie moje kontakty z Polonią ograniczały się z grubsza do małżeństwa z Pawłem.

No ale proszę Państwa, najwyraźniej przespałam gdzieś ostatnie 2 lata, bo okazuje się, że Polonia w Seattle się nam w tym czasie ładnie rozrosła i po tej stronie jeziora!


W tym miejscu chciałam gorąco pozdrowić Asię i wszystkich gości jej urodzinowej imprezy. Nie pam…

5 dni w Nowym Orleanie

Obraz
Długi weekend z okazji Święta Dziękczynienia spędziliśmy w Nowym Orleanie w słonecznym i ciepłym stanie Luizjana. O Nowym Orleanie słyszał chyba każdy, choćby w piosence "The House of the Rising Sun" Animalsów ;).



Przed wyjazdem chłonęłam informacje z przewodnika - o wszędobylskiej muzyce; o jazzowych, bluesowych koncertach na żywo, o voodoo, bogatej historii i wspaniałej kuchni, będacych efektami egzotycznej francusko-angielsko-afrykańskiej mieszanki, o Mardi Gras i bezstresowym podejściu do życia (nie na darmo miasto dostało przydomek "Big Easy").  Moje oczekiwania w stosunku do Nowego Orleanu były dość wysokie. Ale zważywszy ile dobrego słyszałam o tym miejscu na prawo i lewo, nie było to zaskakujące.


Żeby nie przedłużać - Nowy Orlean trochę nas zawiódł. Nie mieliśmy okazji odwiedzić tego miasta przed huraganem Katrina, który doszczętnie je zniszczył w 2005. Niektórzy mówią, że po huraganie miasto nigdy nie odzyskało swojego oryginalnego klimatu, więc tej wersj…

W górach jest wszystko, co kocham

Obraz
Niedobrze mi po wynikach wyborów w Stanach. Niepokoją mnie newsy z Polski i reszty Europy, gdzie radykalne partie zyskują poklask.
Na poprawę humoru oglądam stare zdjęcia. We wrześniu, spragnieni gór i oddechu od IT, spędziliśmy weekend w Parku Narodowym Mt. Baker. Baker to jeszcze jeden z wielu wulkanów w okolicy; znajduje się na północ od nas, tuż przy granicy z Kanadą.  Po 4 latach pobytu w Stanach nie mieliśmy jednak jeszcze okazji zobaczyć go z bliska, czas to więc był najwyższy! 
Spoiler: i tak nie udało nam się go zobaczyć, bo pogoda była tak kiepska, że nawet jak na wulkanie staliśmy, widoczność była ograniczona do około 5 metrów i ledwo widzieliśmy siebie nazwajem :]
Pierwszego dnia zaliczyliśmy fantastyczny szlak Yellow Aster Butte. Trzymaliśmy kciuki za słoneczną pogodę, ale dostaliśmy deszcz i typowe dla Pacific Nortwest szare niebo i ciężko wiszące chmury. Ale wiecie co? Tajemnicza i melancholijna aura doskonale pasuje do tego miejsca i pozwoliła nam po raz kolejny docen…

Spacerem do Seattle Symphony

Obraz
Dziś post zdjęciowy. Trochę zła na siebie jestem, bo mimo, że nie mam już za bardzo czasu pisać bloga, to przecież mogłabym wrzucać więcej zdjęć z naszego przepięknego i ciekawego Seattle. Dlaczego więc tego nie robię? Sama chciałabym to wiedzieć!;)  Moja fotograficzna amatorszczyzna chyba nie ma tu nic do rzeczy, choć muszę przyznać, że mam lekki kompleks, kiedy oglądam super foty na innych blogach.
No ale. Teraz foty z dzisiejszego spaceru do Seattle Symphony. Zaczęliśmy od kawki w miejscu, o którym na pewno jeszcze napiszę - nowiutkiej kawiarni w siedzibie lokalnego radia KEXP. Genialny wystrój, przepyszna kawa + gość za szybką, który prowadzi audycje na żywo:) Na pewno jeszcze napiszę o tym miejscu więcej <3

Zdjęciami z wybrzeża dzieliliśmy się już nie raz, ale sami przyznajcie, że takie widoki po prostu nie mogą się nudzić:)

Zdjęcia nie oddają rozmiaru tego statku. Był OGROMNY. No i ma własną ściankę wspinaczkową (patrzcie przy kominie;))


Na Pike Place Market sezon na piwonie…