niedziela, 26 marca 2017

O Seattle CityPASS - czyli jak taniej zwiedzić Seattle?

Seattle CityPASS to bardzo ciekawa opcja dla turystów, którzy chcą odwiedzić najpopularniejsze atrakcje w mieście i zaoszczędzić nieco $ na wejściówkach.
Jeśli jeszcze tego nie wiecie, Seattle to drogie miasto nie tylko dla mieszkańców, ale też (a może zwłaszcza) dla turystów. Wejście na Space Needle kosztuje $22 (dla dorosłego), do muzeum EMP, teraz zwanego Museum od Pop Culture - MoPOP - $25, do zoo $21. Drożyzna, prawda? Bilety dla dzieci są nieco tańsze, ale zniżek studenckich nie ma.



W ramach Seattle CityPASS, który kosztuje $79 dla dorosłego i $59 dla dziecka, zobaczyć można 5 atrakcji:
   1. Space Needle ($22)
   2. Seattle Aquarium ($25)
   3. Wycieczkę po zatoce Puget Sound z firmą Argosy Cruises ($27)
   4. MoPOP ($25) albo Woodland Park Zoo ($21)
   5. Ogród ze szkła Chihuly Garden And Glass ($22) albo Pacific Science Center ($22).

Patrząc na ceny pojedynczych biletów (w nawiasach), na zakupie passu zaoszczędzić można ponad $40 od dorosłej osoby.

Z 4. i 5. do wyboru jest tylko jedna opcja, ale posiadacze CityPASS na pozostałe atrakcje dostają zniżki.

CityPASS można kupić w każdej z wyżej wymienionych atrakcji. To książeczka, w której znajdują się bilety (nie wyrywajcie ich!) i kupony zniżkowe do restauracji czy sklepów. City Pass ważny jest 9 dni od pierwszego użycia.

Moim zdaniem jest to świetne rozwiązanie dla kogoś, kto ma czas tylko na "Seattle classics" albo nie chce bawić się w planowanie podróży i woli zdać się na sprawdzone żelazne punkty programu.
My zaopatrujemy w nie wszystkich naszych gości i często też dołączamy. Space Needle czy wycieczka z Argosy Cruises nie potrafią się znudzić:)

PS. Niestety nikt nie zapłacił mi za reklamowanie passu :D

niedziela, 12 marca 2017

Polonia w Seattle

Kiedy przyjechaliśmy do Seattle ponad 4 lata temu (sic!) moim pierwszym odruchem było szukanie kontaktu z tutejszą Polonią. Bez pracy, bez przyjaciół, w obcym mieście i z nadmiarem czasu wolnego łaknęłam kontaktu z wszystkim, co choćby trochę pachniało Polską ;)

W owym czasie większość Polek i Polaków, o których istnieniu wiedziałam, mieszkała na Eastside, po drugiej stronie jeziora Washington. Jako, że nie mieliśmy auta  (i hej, ciągle nie mamy i da się żyć!), godzinne podróże w jedną stronę na Eastside nie bardzo wchodziły w grę.
Zapisałam się na lekcje angielskiego, poznałam dużo dziewczyn nie-Polek i poza wizytami w Domu Polskim i polskim sklepie moje kontakty z Polonią ograniczały się z grubsza do małżeństwa z Pawłem.

No ale proszę Państwa, najwyraźniej przespałam gdzieś ostatnie 2 lata, bo okazuje się, że Polonia w Seattle się nam w tym czasie ładnie rozrosła i po tej stronie jeziora!

Żródło: http://www.polskatradycja.pl/folklor/regiony/lowicki.html

W tym miejscu chciałam gorąco pozdrowić Asię i wszystkich gości jej urodzinowej imprezy. Nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam w jednym pomieszczeniu z tyloma Polakami! :)

Pomyślałam więc, że przygotuję listę miejsc/stron do odwiedzenia dla tych, którzy rozważają przyjazd do Seattle i którzy szukają kontaktu z Polonią:

  • Dom Polski - http://www.polishhome.org/ (strona mało reprezentacyjna, ale informacji masa!).
    Jeśli nie interesują Cię zajęcia dla dzieci czy warsztaty lepienia pierogów, to w piątki i niedziele funkcjonuje tu restauracja z najlepszą po tej stronie Atlantyku ogórkową i grzechu wartymi pierogami.
    Dom Polski to serce Polonii w Seattle, jeśli więc szukasz okazji do wolontariatu albo kontaktu, możesz zacząć tu. Albo...
  • Na facebookowej grupie Polki na Eastside i w Seattle. Gorąco polecam dołączyć, to kopalnia wiedzy i rewelacyjny sposób na poznanie dziewczyn w okolicy oraz innych grup polonijnych, które mogą Cię intresować (dla rodziców, młodych przedsiębiorców, etc). Znajdziesz tu wszystko, serio ;)
  • Polski kościół
  • Polski sklep "George's Sausage and Delicatessen", w którym, zanim przeszliśmy na częściowy wegetarianizm, zaopatrywałam się w najlepszą na świecie domowej roboty kiełbaskę, mniam mniam (i śledziki, i ser biały, i słodycze...)
  • Jeśli zatęsknisz za Polskim (albo europejskim piwem) zajdź do Euro Pubu. W tutejszych sklepach dostaniesz Żywiec, no ale szanujmy się trochę;) 
  • Sebi's Bistro - restauracja, do której wybieramy się od wieków, bo ma świetne recenzje i do której mam nadzieje w końcu dotrzemy :)
  • Nie zapominajmy o dwóch najważniejszych eventach: Festiwalu Polskim, który odbywa się w lecie w Seattle Center oraz Festiwalu Polskich Filmów (zazwyczaj w październiku). 
Jeśli o czymś zapomniałam, to proszę krzyczeć. [EDIT: Patrzcie w komentarzach!]

Chciałabym na koniec dodać jeden komentarz od siebie. Myślę, że gdybym teraz przyjechała do Seattle i wkręciła w towarzystwo Polonijne zupełnie nie miałabym ochoty szukać znajomości z nikim innym, bo tyle tu super ludzi. 4 lata temu tak nie było (a może po prostu nie wiedziałam, jak tych ludzi znaleźć?). Musiałam wyjść poza strefę komfortu i szukać przyjaciół z innych krajów i kręgów kulturowych. Otwarło mi to oczy (i kubki smakowe;)) na różnorodność regionu, w których mieszkam. I choć bywało ciężko, bo mało kto moją miłości do zup i ziemniaków rozumiał, to nie żałuję :)

PS. Tak, tak, żyjemy! Bardzo dziękujemy za wszystkie miłe słowa wsparcia i poparcia i zachęty do pisania bloga. Pisać zawsze lubiłam, tylko ostatnio trochę gorzej ze znalezieniem na to czasu.  A i tyle nowych interesujących blogów o tematyce około-Seattlowskiej się pojawiło, że mam kompleksy!