niedziela, 13 marca 2016

Po pierwsze - żyjemy! A po drugie, to sakura.

Dawno nie pisaliśmy, bo i czasu nie za bardzo mieliśmy ani weny (głównie weny). Ale że pytacie czasem, czy jeszcze żyjemy, więc spieszę donieść, że jak najbardziej i to na pełnych obrotach!

W tej chwili właśnie padam na twarz po upojnym dniu spędzonym z rozliczeniami podatkowymi. Żeby go zakończyć przyjemniejszym akcentem, pokażę Wam (i sobie też trochę popatrzę) parę zdjęć z dzisiejszego spaceru po kampusie University of Washington.

W okresie wiosennym kampus to taka Japonia w pigułce z własnym świętem kwitnących wiśni.
I podobnie jak w Tokio, tu też na oglądanie sakury przyjeżdzają dzikie tłumy.
Wcale się nie dziwię, bo pięknie tam z tą masą kwitnących drzewek i nawet przez chwilkę zachciało mi się na UW studiować;)










Dobranoc:)