wtorek, 14 lipca 2015

O co chodzi z tym trzęsieniem ziemi?

Od kiedy tylko ukazał się w New Yorker artykuł pod wdzięcznym tytułem "The really big one", temat wielkiego trzęsienia ziemi, które ma zniszczyć Seattle zdominował dyskusje lunchowe, deserowe i pooobiednio-kawowe. Media lokalne i social media trąbią o tym nieustannie, ludzie wymieniają się swoimi sposobami na przeżycie możliwej apokalipsy i altruistycznie dzielą przydatnymi linkami. A że ciężko jest przejść obojęcie obok słów "apokalipsa", "miasto zniszczone" czy "wszyscy umrzemy" nastrój lekkiego niepokoju udzielił się i mi.
Jeśli więc mieszkasz na terenie potencjalnie zagrożonym, czytaj dalej.

Ale przede wszystkim BEZ PANIKI, bo wcale nie jest tak źle, jak przedstawiają to media (szokujące).


Parę słów wstępu dla niewtajemniczonych: wszystko rozchodzi się o płyty tektoniczne. Tak się składa, że obszar od Wyspy Vancouver do Północnej Kalifornii znajduje się na starciu płyt Juan de Fuca i Północnoamerykańskiej. Ruchy tektoniczne są tu ponoć najsilniejsze na całym świecie, co zresztą potwierdzają Góry Kaskadowe - pasmo aktywnych (mega)wulkanów (znacie historię Góry Świętej Heleny? No to zgadnijcie, gdzie ona leży). I podobno w ciągu najbliższych 50 lat - może jutro, może za tydzień, może w ogóle - nadejdzie mega trzesięnie ziemi o sile ponad 9 stopni w skali Richtera. Według autorów artykułu, wybrzeże najpierw ulegnie totalnego zniszczeniu na skutek silnych trzęsień a potem zniknie pod falami tsunami.

Nie brzmi to za dobrze, prawda? Trzeba jednak zdać sobie sprawę, że artykuły, jak wspomniany na wstępie "The really big one" pojawiają się regularnie i tylko podsycają krótkotrwałe fale paniki.
Bo przecież zagrożenie trzęsieniami to nic nowego. Tu już od podstawówki uczy się dzieci , jak się przygotować i jak sobie radzić na wypadek takiej katastrofy.

No ale my tu gadu-gadu, a płyty się ścierają! Dlatego, jeśli ogarnęła Cię panika, wiedz, że:

  • Nie ma szans na to, żeby mega-trzesienie spowodowało tsunami w Seattle. Za daleko od oceanu. ALE tsunami w Seattle ciągle jest możliwe. Pod Zatoką Puget znajduje się uskok, który również może powodować małe wstrząsy i w najgorszym wypadku - około 3-metrową falę. Tak długo, jak nie będziesz wtedy przy porcie czy na Alaskan Way, nie masz się co obawiać.
    A co z ludźmi, którzy mieszkają nad oceanem? Hmm... Chyba czas się przenieść wgłąb kontynentu.
  • Nic nikt nie mówi o Eastside. Chyba jesteście bezpieczni!;)
  • Dowiedz się, czy twój budynek jest odpowiednio umocniony, żeby przetrwać trzęsienie. Niestety, sporo nie jest. Seattle jest daleko za Kalifornią jesli chodzi o procent budynków spełniających normy. Portland jest jeszcze za nami.. (źródło: patrz link poniżej)
  • Jeśli jesteś właścicielem domu, zatrudnij specjalistów, którzy umocnią jego konstrukcję. Teraz może nie jest na to najlepszy moment, bo pewnie telefony się im urywają od ludzi, którzy przejętych artukułem.
  • Przygotuj tygodniowe zapasy na wypadek katastrofy. Ku mojemu lekkiemu zdziwieniu, wszyscy traktują ten punkt bardzo poważnie. Niektórzy trzymają zapasy nie tylko w domu, ale i w aucie! Listę rzeczy, które zawsze warto miec w domu znajdziecie na przykład na stronie Czerwonego Krzyża. Ja się wybieram na zakupy jutro;)
  • Ustalcie z rodziną plan - gdzie się spotkacie, jeśli trzesięnie was zasta rozdzielonych? kto będzie za co odpowiedzialny?


Na reddicie pojawiło się też AMA (Ask Me Anything, albo po polsku "Zapytaj o co chcesz") ze specami od trzęsień ziemi. Polecam się zapoznać, jest tam sporo informacji o tym, na ile realne jest zagrożenie, jakie są prognozy dla Seattle i co z systemem wczesnego ostrzegania i wiele innych: REDDIT

Warto też pamiętać, że choć perspektywa mega-trzęsienia  jest straszna, nie można się dać zwariować. Nie zdziwiłabym się, gdyby prawdopodobieństwo, że wjedzie w ciebie autobus było większe od tego, że ucierpisz podczas trzęsienia. Przygotowanie na ewentualność katastrofy, to jedno, a życie w ustawicznej paranoi, to już inna bajka.

Tak więc:
keepcalm
znalezione w internetach
No i apropos tsunami, to szykuję dla Was zdjęcia z naszego bajecznego wypadu wzdłuz Wybrzeża Oregonu.;)