sobota, 11 maja 2013

Koszty zycia w USA - czyli ile potrzebujesz, żeby przeżyć po przybyciu do Seattle?

Niedawno zamieściłam post o tym, ile warte jest 50zł, które bierzemy ze sobą do supermarketu w Seattle.
Dziś chciałam temat rozwinąć i domknąć kwestię kosztów życia tutaj.

Załóżmy, że ktoś chciałby się przeprowadzić do Seattle. Ile musi zaoszczędzić, na jakie koszta nastawić?
Zaczynając od podstaw - bilet. Jeśli nie goni nas czas i jesteśmy elastyczni w kwestii wyboru daty wylotu, możemy szukać promocji. Zapłacimy wtedy ok. 600$ za lot w jedną stronę, choć przeważnie ceny zaczynają się od 800$ (ale zdarzają się też super okazje: 1000$ w obie strony).

Kiedy zmeczeni 15h podróżą postawimy już nogę na amerykańskiej ziemi, myślimy tylko o tym, żeby iść w końcu spać, zregenerować siły i poradzić sobie z jetlagiem.

Tylko, że trzeba oczywiście mieć gdzie jechać!
Typowe mieszkania na wynajem są zawsze nieumeblowane, a umowę podpisuje się conajmniej na 6 miesięcy. Dlatego na początek najlepiej znaleźć coś innego. Dla ludzi w takiej sytuacji, pojawiających się w mieście bez całego swojego dobytku, idealne są gotowe i ładnie urządzone mieszkania, w których można pomieszkać tylko miesiąc. Za komfort posiadania lóżka, krzesła i stołu od samego początku zapłacisz dużo więcej - min. 2000$, ale przynajmniej będziesz mieć czas znaleźć jakieś mieszkanie na stałe i skompletować meble.

Szukanie mieszkania to temat rzeka i droga przez mękę. W dużym skrócie powiem, że ceny wynajmu idą nieustannie w górę i nasi przyjaciele mają teraz problem ze znalezieniem mieszkania z jedną sypialnią w cenie niższej niż 1300$.
Pamiętaj jednak, że mieszkania w USA są DUŻO większe, kawalerki mają zazwyczaj ok. 40m^2 i powinno Ci się udać znaleźć jakąś za ok. 950$ miesięcznie. Podpisując umowę, zwróć uwagę czy w cenę wliczona jest woda, wywożenie odpadów i ścieki (w skrócie 'w/s/g'). Lepiej, żeby tak było, inaczej Twoje rachunki mogą Cię niemile zaskoczyć:)
Za prąd miesięcznie zapłacisz ok. 20-25$, za internet ok. 50$.


Nie będę tu poruszać cen mebli. Na szczęście, Ikea jest wszędzie;) A dla cierpliwych jest jeszcze craigslist, gdzie można znaleźć dużo mebli i nie tylko za darmo lub prawie za bezcen.

Mówi się, że do życia w Stanach niezbędne jest posiadanie auta. Nie jest to prawdą w przypadku Seattle. Wszędzie można dostać się na piechotę lub komunikacją miejską (za bilet trzeba zapłacić 2.25$ lub 2.50$ w zależności od pory dnia). A jeśli zachodzi potrzeba, po całym mieście rozsiane są ZipCary - czyli samochody na wynajem w korzystnej cenie. Coś jak dawne krakowskie rowery, tylko ze znacznie większą ilością stacji, no i  z samochodami:P
Jeśli już naprawdę nie przeżyjesz bez auta, licz się z dodatkowymi kosztami.
Benzyna wprawdzie dość tania (3.6$ za galon, mimo szybko rosnących cen ciągle sporo taniej niż w Polsce), ale parkingi horrendalnie drogie.
Miejsce parkingowe przy mieszkaniu będzie Cię kosztować od 80$ w górę, w okolicy Twojej pracy już pewnie od 220$ za miesiąc. Do tego ubezpieczenie - niestety nie wiem, jakie są składki.

Skoro padło słowo klucz 'ubezpieczenie', to czas wspomnieć o opiece medycznej. Bardzo nie chcesz, żeby stało Ci się coś, jeśli nie masz ubezpieczenia zdrowotnego. Rachunek, jaki dostaniesz przyprawi Cię od razu o zawał serca i kolejną wizytę w szpitalu. Dla zachęty - mąż koleżanki dostał ostatnio rachunek za rentgen głowy opiewający na, bagatela, 3000$. Ma bardzo dobre ubezpieczenie, musiał więc zapłacić tylko 90$. Ubezpieczenie zdrowotne to podstawa. Stan Waszyngton oferuje dość niezły pakiet medyczny rezydentom spełniającym wymogi dotyczące rocznych dochodów. Żeby jednak być rezydentem stanu, musisz legalnie mieszkać tu przez conajmniej rok.

Mając pracę, nie musisz się martwić o ubezpieczenie - każdy pracodawca ma podpisaną umowę z którymś z dostarczycieli usług medycznych, do Twoich zadań należy tylko wybranie najlepszego planu i płacenie składek. Paweł pisał trochę o tym TUTAJ, nie będę się więc powtarzać.

Ostatnim wydatkiem i wcale nie najmniejszym jest jedzenie. Jeśli jesteś sam, możliwe, że bardziej będzie Ci się opłacało kupować jedzenie niż przygotowywać samemu. Za lunch zapłacisz mięszy 6-10$, za kolację w restauracji od 15$  w górę (w zależności od miejsca, kuchni i tego, w jak ekskluzywnych warunkach zamierzasz przebywać).
Jeśli zdecydujesz się sam przygotowywać sobie jedzenie, to na zakupy możesz wydać bardzo dużo lub mniej - zależy jak szybko planujesz utyć lub dostać raka od taniego, syfnego jedzenia (trochę okrutne stwierdzenie, ale ciągle nie przestaje mnie dziwić fatalna jakość większości sprzedawanych produktów). Żeby jednak przybliżyć mniej więcej wydatki na jedzenie, sprawdziłam, co na ten temat mówi Google - przeciętna rodzina z Seattle wydaje ok. 480$ miesięcznie na artykuły spożywcze.

Podsumujmy:
* bilet: 700$
* pierwszy miesiąc w umeblowanym mieszkaniu: 2000$
* składka ubezpieczenia zdrowotnego + jedna wizyta u specjalisty (bez żadnych badań): 100$ + 150$ 
* 10 biletów komunikacji miejskiej: 25$
* jedzenie: 480$
* wypożyczenie ZipCar na cały dzień: 72$

Łącznie: 3527$

Zdaję sobię sprawę, że to nie wszystkie koszty i na dodatek mocno przybliżone.
Widzicie jednak, że kwota ta raczej będzie rosnąc niż maleć.
Dlatego, mówiąc szczerze, radziłabym porządnie zastanowić się nad wyprawą w ciemno do Seattle.
Niestety, jeśli nie masz pracy albo ustawionego męża;), będzie Ci tu ciężko.
W Seattle nie ma szans na pracę "na czarno". To nie jest np. Chicago, w którym rynek po prostu musiał wchłonąć masę imigrantów i teraz żyje z nimi w symbiozie. Nawet do 'najprostszych' (pod względem kwalifikacji) prac - sprzątania, opieki nad dziećmi czy zwierzętami:] w 99% przypadków zostaniesz poproszony o potwierdzenie zgody na wykonywanie pracy.
 
To chyba tyle.
Jeśli macie jakieś pytanie lub chcielibyście, żebym napisała o czymś konkretnym, dajcie znać.

Wiele osób prosiło mnie o więcej zdjęć - pamiętam o tym! Pogoda u nas ciągle przepiękna, jak na złość zapominam aparatu na spacery:P
Cierpliwości!

EDIT:
Paweł się ze mną nie zgadza i mówi, że da się wyżyć w Seattle za 2 tys. $. Nie wiem, czy to ja niejasno napisałam, w każdym razie kwota, którą podałam w tym poście dotyczy pierwszego miesiąca po przybyciu. Wiadomo, że nikt co miesiąc nie będzie latał do Polski i raczej wynajmnie tańsze mieszkanie, zamiast przesiadywać w droższym 'month-to-month'.







20 komentarzy:

  1. W Nowym Jorku wynajem jednopokojowego mieszkania kosztuje $ 3,000 - 3,500 :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, witam w naszych skromnych progach!:) To po pierwsze, a po drugie, to ceny mnie nie dziwia - pol swiata do Nowego Jorku przyjezdza mieszkac...

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może mój komentarz nie będzie na temat ale mam nadzieję, że jeszcze nie byliście o to pytani a, że jesteście najlepszym źródłem polskojęzycznym o Seattle zapytam tutaj :)

    Otóż czytałem ostatnio o takim czymś jak Seattle Freeze. Słyszeliście o tym? możecie się jakoś do tego odnieść? (można by nawet zrobić z tego wpis blogowy :P )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No proszę, planowałam o tym napisać, więc spodziewaj się odpowiedzi niedługo;)

      Usuń
  4. Jak radzą sobie osoby oczekujące na green card?

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak radzą sobie osoby oczekujące na Gren card?

    OdpowiedzUsuń
  6. Wydaje się,że jest to bardzo skomplikowane. Jakiś sposnsor? Jak się utrzymać przez 6 czy więcej miesięcy? Pozwolenie na pracę po kilku tygodniach. Wynajęcie mieszkania-2000 dolarów...jestem trochę zaskoczona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielonej karty nie dostaje się tak o. No chyba, że z loterii, ale wtedy sprawa jest prostsza, bo przynajmniej w teorii można pracować = zarabiać i się utrzymać.
      A jeśli się starasz o Zieloną Kartę będąc w Stanach, to proces trwa tyle czasu, że i tak albo musisz mieć źródło utrzymania. Co nie zmienia faktu, że życie w Seattle jest bardzo drogie. Po Nowym Jorku i San Fransisco Seattle jest następne w kolejce do tytułu o najdroższe miasto.

      Usuń
    2. A jeszcze co do wynajmu mieszkania, to to 2tys jest za mieszkanie umeblowane. Tutaj standardowo wynajmuje się mieszkania nieumeblowane i samemu je mebluje. Te są już znacznie tańsze.

      Usuń
  7. Mogłabym mieć kartę z loterii. Z tego co piszesz to można wtedy od razu pracować,ale i tak trzeba czekać w Stanach 6 miesięcy? A potem bywać raz do roku co najmniej?

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za wyjaśnienia odnośnie róznych możliwości otrzymania green card.
    Trochę to skomplikowane i długotrwające. Potem jakieś dziwne zobowiązania co do pobytu w USA. Nie chciałabym byc przywiązana jak "pańszczyźniany chłop do ziemi"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc, to sama nie wiem dokładnie jakie są wymagania dla posiadaczy zielonej karty. Wydaje mi się, że tak długo jak Stany są krajem w którym masz rezydenturę podatkową, to można być poza granicami kraju więcej niż 6mcy. Ale to moje gdybanie tylko.

      Usuń
  9. I tego się obawiam właśnie. Mam taką sytuację rodzinną,że muszę więcej być w Polsce. Jutro będę rozmawiać z urzędnikiem. A czy są obecnie ubezpieczenia zdrowotne, które zabezpieczają w przypadku hospitalizacji z operacją włącznie? Urzędnicy cedzą informacje tak,że można ich podejrzewać o zamazywanie prawdziwej sytuacji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje ubezpieczenie w pracy działa tak, że w ciągu roku ze swojej kieszeni płacę max. 3tys dolarów (to nie jest dużo, zważywszy na to, że np. odebranie porodu kosztuje ok 9tys), więc urzędnicy chyba mówili prawdę. Ale z tego co wiem, dobre ubezpieczenie zdrowotne, to jest luksus.

      Usuń
  10. Informują bardzo ogólnikowo i tak naprawdę żałuję,że się podjęłam tego karkołomnego zadania otrzymania green card z loterii. Myślałam,że będę mogła ją otrzymać externistycznie i jeździć do Stanów kiedy zechcę a tu wymagania pobytowe i oczywiście ogromne koszty pobytu. Minimalne zarobki w Stanach to chyba 2000 dol? A średnie?

    OdpowiedzUsuń
  11. Jakby na to na patrzeć - Zielona Karta to ogromny przywilej, nic więc dziwnego, że obwarowana jest specjalnymi warunkami. Nie wiem, jakie są minimalne i średnie pensje, ale powinno być łatwo zguglać;)

    OdpowiedzUsuń
  12. Naprawdę? Proszę Lorien,wobec tego mnie zmotywuj...czy potwierdź,że nie zrobiłam jakiegoś szalonego ruchu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zielona Karta to nie jest dożywocie, zawsze możesz wrócić do Polski. :) Do odważnych świat należy ;)

      Usuń