wtorek, 25 września 2012

Tyle słońca w całym mieście!

Nie myślcie sobie, że tytuł posta to żart, o nie! Od wczoraj jeszcze nie padało:P  Ba, podobno nie padało już ładnych parę tygodni i jest to naprawdę ewenement.

Chciałam jeszcze wrócić do naszej podróży i kontroli na lotnisku w Stanach. Otóż, nie było żadnej! Na odprawie celnej usłyszeliśmy jedynie 'Don't get lost in America!'. Potem  niegroźnie wyglądający psiak nas obwąchał; przy ostatniej bramce zapewniliśmy, że nie wwozimy mięsa, ja wprawiłam w konsternację pana urzędnika, który po usłyszeniu nazwiska powiedział tylko 'Are you kidding me?' i ... po wszystkim!

Z lotniska odebrali nas znajomi znajomych Roberta - Bożena, Polka i David, jej mąż. Strasznie sympatyczni, uśmiechnięci i pomocni. Czy w ogóle są tu niemili ludzie? Wspominam o nich, bo jestem przekonana, że jeszcze przewiną się w naszej telenoweli;)

Jeszcze parę rzeczy, o których Paweł nie napisał:

  1. Mieszkamy w Capitoll Hill. Jest to gejowski teren i na dzielnicy już wrze, że przyjechały świeże kąski prosto z Europy! Chłopaki postanowili, że po zmroku nie wychodzą.
  2. Seattle jest miastem bardzo 'dog friendly'. Do tego stopnia, że pracownicy Amazon mogą chodzić do pracy ze swoimi pupilami, którzy leżą przy ich biurkach! Ciekawe, czy są publiczne psie toalety, mam nadzieję, że chłopaki się dowiedzą;)
  3. Wszystkie ceny podawane są bez doliczonego podatku. Jest to BARDZO nieprzyjemne i mylące. 
  4. Ludzie tu są nienaturalnie mili;) Naprawdę. Nawet ochroniarze czy urzędnicy. Ludzie uśmiechają się na ulicy i zagadują. Ale to może tylko nasz urok;)
  5. Naliczyliśmy się dziś tylko trzech mega grubasków. Zdecydowanie miasto odbiega od amerykańskiej normy.
  6. Uwaga na amerykańskie jedzenie! Przyciśnięci głodem, poszliśmy coś przekąsić dziś. Jestem prawie pewna, że po prostu wybraliśmy pechowo, w każdym razie powiedzieć o jedzeniu, które dostaliśmy 'tłuste' to za mało!
  7. W niedzielę jest Polski Festiwal. Idziemy oczywiście, chłopaki liczą na polską kiełbasę!;)
Dzisiaj przez pół dnia spacerowaliśmy i poznawaliśmy miasto. Seattle jest przyjazne, ładne, nieduże i czyste. Z każdą chwilą podoba nam się bardziej!:) Z rzeczy, które koniecznie trzeba zobaczyć, możemy odfajkować już Pike Place i Space Needle. Zamiast słów - zdjęcia!

9 komentarzy:

  1. A gdzie opis ważenia kontrolnego przed tym tłustym jedzeniem? ;) Trzymajcie się tam ciepło i słonecznie! :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, "polska kielbasa' - sprzedawana pod taka nazwą, to z mojego doświadczenia jakieś wołowo-drobiowo-wpieprzwe ścierwo;) Może dlatego pytali Was, czy nie przywozicie sobie czegoś normalnego ze sobą;)

    A z cenami będą jeszcze psikusy, jak będą sobie zapominać o wliczeniu do wszystkiego nie tylko podatku ale i obsługi, opłaty paliwowej, ubezpieczenia, kaucji bezzwrotnej, opłaty manipulacyjnej i w ogóle;)

    Trzymajcie się i powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sieniu, ja Ci muszę przyznać, że tyle się nasłuchałam o tym, jak tanio jest w USA, że co krok się tu lekko dziwię;)

      Apropos ważenia kontrolnego - nie mamy jeszcze wagi:P
      Ale nic nie bójcie, nie zapomniałam o swoim postanowieniu:D

      Usuń
    2. No to jak chcecie zobaczyc niskie ceny, to jazda do TJ Maxxa, Marshallsa, Macy's, Nordstroma lub Old Navy... Juz nigdy wiecej po tym nie skazilem sie zakupem ciuchow w Polsce.

      Pewnie jakas bryke bedziecie niedlugo kupowac, to tez Wam bedzie milo.
      Podejrzewam, ze z Amazonu rowniez bedziecie zamawiac :P

      Usuń
  3. Jak tam plany na pierwszy weekend w mieście słońca;)?

    OdpowiedzUsuń
  4. Mery, jutro najprawdopodobniej idziemy do wielkiego zoo i na dyniową kawę w Starbucks a w niedzielę - Festiwal Polski!:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo, brzmi nieźle;) Nie mogę się doczekać fot z zoo;)

    OdpowiedzUsuń