Złoty Trójkąt Indii to popularna trasa turystyczna obejmująca Deli, Agrę i Dżaipur. Nie zależało nam, żeby wszystkie wierzchołki trójkąta zaliczyć, ale jakoś tak wyszło, że z Dżaipuru musieliśmy lecieć na północ. Odwiedziliśmy już miasta Złote i Białe, a teraz przyszedł więc czas na Różowe Miasto - taki jest przydomek Dżaipiru. Po wyluzowanych Jaisalmerze i Udaipurze Dżaipur był jak cios w łeb. Głośno, brudno, tłoczno, męcząco. Do dziś twierdzę, że przechodzenie przez tamtejsze szerokie i ruchwile ulice to był sport ekstremalny.
Mimo, że ostatecznie miasto to opuściliśmy zmęczeni i nieoczarowani, to odwiedziliśmy parę miejsc, które zdecydowanie polecam zobaczyć, jeśli już się tam znajdziece.
Przedstawiam zatem nasz przepis na zwiedzanie Dżaipuru tak, żeby nie stracić głowy:
1. Znajdź tuktuka na cały dzień. Jest to popularna opcja wśród turystów i nie powinna cię kosztować więcej niż 600 rupi plus minus. Jeśli masz problemy ze znalezieniem kierowcy, to możesz odezwać się do naszego. Trochę cwaniaczkowaty, ale mimo wszystko dobry człowiek. Raju: +91 9414209145
2. Dogadaj się, gdzie pojedziecie w ramach ustalonej ceny. Oto, co obejmowała nasza trasa:
- Gatore Ki Chhatriyan: miejsce, które zupełnie nie było na naszym radarze. Jak się okazuje, najczęściej turyści dowiadują się o nim dopiero, kiedy zastrzymuje się tam ich tuk-tuk :) Jest to kompleks świątyń i grobów położonych u stóp Fortu Tygrysa i otoczonych malowniczymi pagórkami, Budynki są przepiękne i misterne, a cetonafy - główne atrakcje tego miejsca, przypominają kształtem parasolki (chhatri), skąd też nazwa kompleksu.
Wejście 30 rupii.

- Szybki przystanek przy Jal Mahal - Pałacu na Wodzie. Do środka się wejść nie da, oglądać można jedynie z brzegu jeziora
- Fort w Amerze. Wisienka na torcie i najciekawsza moim zdaniem atrakcja. Jeśli macie czas zobaczyć tylko jedną rzecz, to przyjedźcie tu (mocna słowa w ustach kogoś, kto odwiedził już 3 inne mugolskie forty!) [EDIT: mogolskie a nie mugolskie! Chyba niechcący mi się wymsknęło, że jestem czarodziejką ;)].
Zbudowany z piaskowca i marmuru, czteropiętrowy i z dziedzińcem na każdym piętrze. Wprawdzie niełatwy do zwiedzania przez masę korytarzy i nieoczywistych przejść (na szczęście raz na jakiś czas widać znak wskazujący kierunek), ale pełen czaru i wspaniałej architektury.
Do fortu można wjechać na słoniu, ale nie róbcie tego. Zwierzęta tu są bardzo źle traktowane.
Wejście 500 rupii.
- Jeśli dotrzecie już do fortu w Amerze, rzut beretem od niego jest Fort Jaigarh. Dojdziecie do niego tunelem znajdującym się niedaleko sklepów z pamiątkami przy wyjściu. Fort Jaigarh słynie conajmniej z dwóch rzeczy: pięknych punktów widokowych i największej na świecie armaty.
Wejście 200 rupii.
- Chand Baroi czyli niecodzienna studnia w okolicy fortu. Żeby dotrzeć do poziomu wodu schodzi się po schodach. Przepiękna i hipnotyzująca konstrukcja.
- Jaipur znany jest z pięknych, ręcznie zdobionych tkanin (wiele zachodnich firm, np. Anthropologie zaopatrza się właśnie tu) i srebrnej biżuterii. Kierowcy tuk tuków często współpracują ze sprzedawcami i zawożą turystów do ich warsztatów pod koniec wycieczki. Uważajcie, bo ceny będą pewnie wyższe niż gdzie indziej. Jeśli zdecydujecie się na zakup materiały i uszycie sukienki, to zostanie Wam dostarczona w ciągu 6 godzin.
3. Drugiego dnia zobacz Hawa Mahal czyli nieoficjalny symbol miasta. Przepiękna różowa fasada Pałacu Wiatrów z dziesiątkami okiem robi wrażenie. Warto przyjść tu choćby na chwikę!
4. Targi i bazary to must! Osoboście je uwielbiam, więc pewnie obiektywna nie jestem, ale nic nie daje tak dobrego obrazu lokalnego folkloru jak targi! Jak już wspomniałam, Jaipur słynie ze sprzedaży tkanin i srebra, ale też kamienii szlachetnych, przypraw, wyrobów skórzanych, wszelkiego rodzaju biżuterii czy pościeli. Jest tu sporo jarmarków specjalizujących się w sprzedaży konkretnych produktów. A jeśli chcecie odwiedzić jedno miejsce, w którym znajdziecie wszystko, to idźcie na Bapu Bazar.
5. A jeśli chodzi o jedzenie... Jak zwykle posiłkowaliśmy się Trip Advisorem. 2 restauracje miały dużo więcej ocen od całej reszty, zdecydowaliśmy się tam iść i szybko przekonaliśmy się, że zostawianie opinii jest na turystach praktycznie wymuszane. Trochę kiepsko. Liczcie się z tym, że ceny będą wyższe niż gdziekolwiek indziej w Rajastanie.
Przykładowe wydatki (cena w dolarach):
- pokój dwuosoby ze śniadaniem: $10
- sok ze świeżegokokosa kupiony na ulicy: $0.50
- trzy samosy kupione na ulicy: $0.50
- thali i piwo w restauracji opisanej na Trip Advisor jako tania: $11
- 2 x czaj i 2 x samosa: $1.2
Komentarze
Prześlij komentarz