sobota, 28 czerwca 2014

Ślub i wesele w Ameryce

Adam, którego parę razy widzieliście na tym blogu, wziął niedawno ślub.
Zostaliśmy zaproszeni na ceremonię i pomyślałam, że napiszę Wam o różnicach w temacie ślubnym między USA i Polską, bo jest ich trochę :)

Adam jest Polakiem, sporo gości było polskiego pochodzenia a i sama uroczystość odbywała się w Domu Polskim w Seattle (jedzenie przepyszne było <3), w związku z tym nie mogę powiedzieć, że było to stuprocentowo amerykańskie doświadczenie. Mimo to i tak musiałam się sporo naszukać informacji o tutejszym weselnym savoir vivre.

Po pierwsze - prezenty. W Stanach bardzo popularne są tzw. "registry" czyli listy prezentów. Listy te tworzone na różne okazje, nie tylko śluby (np. z okazji narodzin dziecka). Każdy większy sklep udostępnia usługę internetowego registry i jeśli państwo młodzi stworzyli własne, na pewno poinformują o tym na zaproszeniach.

Kolejna kwestia - ile wydać na prezent? W Polsce nigdy nie mam problemu z oszacowaniem, a tu zupełnie nie wiedziałam, jak się za to zabrać!  Ile kosztuje przyjęcie gościa? Jakie są oczekiwania i cennik?:P Wiadomo, nie powinno się wesela do kasy sprowadzać, ale też nie ma się co oszukiwać, weselne prezenty mają pomóc parze młodej na starcie. Zrobiłam sondę wśród Amerykanów, ale zupełnie mi ona nie pomogła. Jeden kolega w ogóle nie przynosi nic znajomym na ślub, reszta mówiła, żeby kupić "byle co". Niestety nie zdradzę więc Wam, jaki jest oficjalny cennik prezentów weselnych, bo nie wiem:P Musicie się uciec do własnego rozsądku i portfela;)

www.weddingphotography.com.ph
Ach, jeszcze jedna sprawa. Spotkałam się z opinią, że nie wypada dawać parze młodej gotówki, jeśli mają registry. Zapewne nie jest to żelazna zasada i sami będziecie wiedzieć, czy jest to prawda w przypadku Waszej znajomej pary młodej, ale ponieważ my, jak już wspomniałam, nie mamy żadnego doświadczenia w ceremoniach amerykańskich, nie chcieliśmy ryzykować :P

Największy kulturowy szok przeżyłam, kiedy okazało się, że prezent zamawia się z dostawą prosto do pary młodej. Na tydzień lub więcej przed ślubem. No nie mogłam, nie mogłam nie pomyśleć, co się z tym prezentem stanie, jak do ślubu nie dojdzie?

Podobnie bywa czasem ze zdjęciami ślubnymi (choć u Adama akurat tak nie było) - wyczytałam, że często zdjęcia ślubne robi się jeszcze przed ceremonią zaślubin. Zdjęcia są, prezenty są, można sobie więc darować ślub! ;) Muszę przyznać, że moja polskość ma czkawkę za każdym razem jak myślę o tym odwróconym porządku, ale wiadomo - co kraj, to obyczaj.

Jeśli chodzi o samą ceremonię, to jej przebieg w znacznym stopniu zależy od wyznania pary młodej. Są jednak pewne wspólne elementy, np. to, że pannę młodą do ołtarza prowadzi ojciec. Naprawdę wzruszający jest moment, kiedy tata podnosi welon swojej córki a później "przekazuje" ją zięciowi.

Kolejny tradycyjny element to dobrze znane wszystkim z komedii romantycznych "Możesz teraz pocałować pannę młodą" - w Polsce się z tym nie spotkałam;)


Z filmów będziecie też kojarzyć, że w przeciwieństwie do Polski, gdzie przeważnie para młoda ma tylko dwóch świadków, tutaj nie ma ślubu bez druhen i drużb. Para młoda dyktuje kolor kreacji swoim drużbom, nierzadko trzeba kupić konkretny model garnituru czy sukienki. I to akurat mi się nie podoba - wydawanie kupy kasy na ciuch, którego ubierze się tylko raz, na dodatek bez  gwarancji, że będzie się w nim wyglądać dobrze (pokażcie mi sukienkę, w której 6 bab różnych kształtów i rozmiarów będzie się czuło sexy) to idiotyzm. Koleżanka powiedziała mi ostatnio, że raz była druhną i modli się, żeby nigdy więcej, bo jej portfel tego nie wytrzyma.


Boże Broń! www.imediamonkey.com

Wracając do ceremonii, do wesela do białego rana tutaj nie są znane. Z tego, co wyczytałam, co standardem jest obiad i posiadówa do 20-22. W przypadku tzw. "dry wedding" czyli wesel bez alkoholu, impreza zazwyczaj umiera szybciej ;)

I to by było na tyle. Zapewne co wesele, to coś nowego można by dodawać. Jeśli macie jakieś własne obserwacje czy ciekawe amerykańsko-weselne-anegdoty, to piszcie :D








9 komentarzy:

  1. Hmm z tego co mi wiadomo, to ten obyczaj prowadzenia do ołtarza przez ojca to jest właśnie typowo amerykański. U nas to przyszło z zachodu.
    Słyszałam też od znajomego, że wesela w USA są dużo nudniejsze niż u nas:) i czeka się głownie na jedzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno są krótsze. Czekam aż ktoś mnie zaprosi na następne, wtedy będę mogła powiedzieć więcej;)

      Usuń
  2. Nie mozna uogolniac. Ostatni slub na ktorym bylam - w zeszlym roku - to byla trzy dniowa zabawa. Spotkanie w klubie wieczorem po rehearsal dinner ktory byl tylko dla rodziny, nastepnego dnia slub, przed ktorym byl szampan i muzyka, potem wielka kolacja i tance do 2giej nad ranem. Nastepnego dnia wielkie uroczyste sniadanie dla wszystkich gosci (jakies 170 osob.)
    Dorota w Colorado

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozazdrościć;) Z tego, co się orientuję, to w skali kraju trzydniowe wesela są rzadkością. Oczywiście, zawsze zdarzają się wyjątki, jak wszędzie i ze wszystkim.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jest coraz wiecej 2-3 dniowych slubow ze wzgledu na popularnosc "destination wedding" -- slub na ktory wszyscy, lacznie z mloda para, przylatuja z innych stanow. Bylam na kilku takich, pierwszym razem dobre 20 lat temu, wiec to nie jest jakas nowa tradycja. W ogole, sluby tu sa bardzo rozne bo jak wiadomo, kraj indiwidualistow, wielu religii, tradycji, mieszanek rasowo-kulturalnych.
    Dorota w Colorado

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A to nie wiedziałam, dzięki!:)

      Usuń
  5. Z mojego doświadczenia śluby s Stanach są o wiele mniej wystawne niż te w Polsce (byłam na 3 ślubach w USA i na paru wiecej w Polsce). 2 z 3 wesel w USA miały obiad w formie bufetu i było to tylko jedno danie (stek lub kurczak i fasolki, ziemniaki itp). Byłą tez sałatka na stole a później tort. To nijako się ma do 4 daniowych polskich wesel (nie wiem które lepsze- wydaje mi się, że w Polsce troche przesadzają bo człowiek nie jest w stanie zjesc 4 dań w przeciagu 9 godzin ale w Ameryce dwa razy z wesela wyszłam głodna a tak równiez nie powinno być). Wszystkie amerykańskie wesela skończyły się przed północą (gdzie wesela w Polsce na dobrą sprawę się dopiero wtedy rozkręcają). Prezenty są również skromniejsze i preferuje się podarunki rzeczowe raczej niż pienięzne (ewentualnie gift cards). Jak ostatnio kupiłam kolezance na prezent dwa reczniki calvina kleina i pościel do kompletu to moja teściowa powiedziała, ze to i tak za dużo i że ręczniki by wystarczyły. W Polsce z kolei wydaje mi się, że byłoby to za mało. Jeśli chodzi o ceremonię zaślubin tutaj wielki plus dla USA- ciekawe przemowy pastora, bardziej wzruszająca i mniej formalna ceremonia, która ma na celu głównie sprawienie zeby dla państwa młodych był to wyjątkowy dzień. Jednak wesele jako przyjęcie jest zdecydowanie lepsze w Polsce pod praktycznie każdym względem od jedzenia, po zabawę do białego rana, alkohol i ogólną integrację gosci. Mój mąż potwierdza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystkie historie, które słyszałam, potwierdzają Twoje doświadczenia. Szczytem szczytów była opowieść koleżanki, która wróciła z wesela kompletnie trzeźwa (nawet szampana nie było) i głodna. U nas nie do pomyślenia;)

      Usuń
  6. Dla porownania dam opinie ze slubow w nj :) powiem szczerze ze nigdy nie spotkalam sie z registry na slubach wszyscy licza na pieniadze.. Sa tak zwane Bridal Shower na ktorym ida same kobitki i tam wlasnie panna mloda ma registry z lista rzeczy ktore przydadza jej sie na nowej drodze zycia;) Za kazdym razem przed weselem staralam sie zrobic wywiad wsrod znajomych zeby ocenic ile dac w kopertke zeby sie parze mlodej zwrocilo za nas:) lokale srednio kosztuja od 130$ i w zwyz od osoby..co ciekawsze nie wiem jak u was ale u nas nikt nie chodzi na ceremonie zaslubin , jedynie bliska rodzina. Goscie raczej szykuja sie na wieczor okolo 6 na Cocktail hour i pozniej na przyjecie ktore trwa do 2 godziny najpozniej:).

    OdpowiedzUsuń