sobota, 21 grudnia 2013

Smakowanie kina. Dosłownie! Czyli o jednym z fajniejszych miejsc w Seattle

O Siff Cinema chciałam opowiedzieć już od jakiegoś czasu i oto ów czas nadszedł:)

'Siff' to skrót od Seattle International Film Festiwal, ale za pojęciem tym kryje się dużo więcej - nie tylko organizacja wspomnianego festiwalu, ale również prowadzenie dwóch niezależnych kin i działalności edukacyjnej dla filmoznawców i amatorów niezależnego kina.

Seattle International Film Festiwal jest w czołówce największych filmowych festiwali w Stanach. Rok rocznie ponad 160 tys. widzów przyjeżdża obejrzeć ok. 400 filmów (krótko i długometrażonych) z całego świata. Jako ciekawostkę dodam, że przeciętny mieszkaniec Seattle ogląda w ciągu roku więcej filmów niż mieszkaniec jakiegokolwiek innego miasta w USA*, wybór Seattle na filmową stolicę wydaje się być więc całkiem uzasadniony.
W 2014 roku festiwal obchodzić będzie swoje 40-ste urodziny, zapowiada się hucznie:)

Szczęśliwie się złożyło, że rzut beretem od naszego mieszkania znajdują się dwa kina sygnowane przez Siff: Siff Uptown i Siff Seattle Center. Uwielbiam je! Ci z Was, którzy znają i lubią krakowski ARS również zakochaliby się w nich bez pamięci - są to staromodne, pachnące (?) popkornem i dosyć kameralne miejsca, jedyne, w których znakomita większość projekcji to niezależne filmy.
Poza Siff w ciągu roku organizowanych jest też mnóstwo innych festiwali: kina polskiego (w tym roku przyjechał na niego Małaszyński, przyprawiając o palpitacje serca sporą część żeńskiej Polonii w Seattle - a przynajmniej takie mnie doszły słuchy:P), francuskiego, filmów latinoamerykańskich, wszystkie filmy DeNiro, Hitchcocka, maraton filmów z Terminatorem, itp. itd. Dla każdego coś miłego!


A dziś, żeby obudzić w sobie świątecznego ducha wybraliśmy się na niezwyczajny pokaz filmu "Willy Wonka" (oryginał z 1971r.). Dlaczego niezwyczajny? Po pierwsze - dawno nie widziałam takich tłumów ludzi dorosłych, na filmie dla dzieci:) Po drugie - a to już jest główny powód, seans ten to było tzw. "Smell-o-vision", czyli nie tylko mieliśmy film oglądać, ale i czuć.

Przy wejściu każdy widz dostał czerwoną siateczkę z tajemniczą zawartością, która została omówiona przed rozpoczęciem filmu. Dowiedzieliśmy się kiedy i z czego powinniśmy korzystać;)
Był tam między innymi: lizak do zjedzenia podczas pierwszej sceny w sklepie ze słodyczami; guma balonowa, którą mieliśmy zacząć żuć, gdy pojawiła się bohaterka-amatorka gumy do żucia; pasek zapachowy pachnący tytoniem, do powąchania, kiedy dziadek Charliego obiecuje rzucić palenie; przyrząd do puszczania baniek, który miał pójść w ruch podczas sceny z lataniem wśród baniek mydlanych i petarda-konfetii - do wystrzelenia w finałowej scenie. Choć to wszystko brzmi bardzo sucho, efekt był znakomity!

Na pewno nie bez znaczenia był fakt, że żadnego z filmów z Willym Wonka nie widziałam. Oryginał jest naprawdę świetny. Już samo to powodowało, że miałam niezły ubaw. A to jeszcze nic! Okazało się, że film ten to prawdziwy klasyk! Kiedy tylko aktorzy zaczynali śpiewać piosenki całe kino dołączało się do nich. Byliśmy więc otoczeni grupą dorosłych Amerykanów, śpiewających na cały głos o  Loompa Loompach czy Candy Man'ie,  puszczających bańki mydlane, ciamkających cukierki (jedna z instrukcji brzmiała "teraz zjedz imbirowego cukierka i chuchnij na swojego sąsiada") i puszczających petardy.
G-E-N-I-A-L-N-E.

PS. To nie jedyne z tego typu wydarzeń w Siff Cinema, np. w Boże Narodzenie odbędzie się śpiewanie ze Skrzypkiem na Dachu,  jakiś czas temu podczas maratonu z Terminatorem widzowie dostawali pistoleciki na gumowe kulki - po to, żeby wesprzeć Arniego w walce o przetrwanie ludzkości.


* Info ze strony siff. Wierzę im:)

7 komentarzy:

  1. Uwielbiam starego Willy Wonke, zazdroszcze takiego seansu baardzo! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej czy Wy mieszkacie w Seattle? wybieram sie tam w Piatek, zastanawialem sie nad jakimis polskimi sladami w Seattle, macie muzeum albo restauracje? Pozdrawiam! M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, mieszkamy w Seattle. Są polskie restauracje w okolicy, w samym mieście jest Dom Polski - jeśli w okolicy są jakieś polskie muzea (w co watpie), to na pewno tam będzie info. W wakacje co rok odbywa się tez spory Polski Festiwal, na jesieni Polski Festiwal Filmowy, ale to chyba tyle. Głowy sobie jednak nie dam uciąć;)

      Usuń
    2. Trochę nieskladna była ta moja odpowiedź, ale pisze z telefonu, wybacz!

      Usuń
  3. @lorien dzieki, sprawdzalem ta restauracja jest relatywnie niedaleko mojego hotelu wiec moze uda mi sie zaprosic znajomych amerykanow w misji polepszania PR Polsce na Swiecie :P post o Muzeum tez ciekawy bede chcial je zobaczyc :) Pozdrawiam z Chic. M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli mówisz o Polskim Domu, to sprawdź czy będzie otwarty, mogę się mylić, ale wydaje mi się, że zjeść tam można tylko w piątkowe wieczory i niedzielne popołudnia. Smacznego;) A EMP Museum to must see!

      Usuń
    2. I jeszcze jedno - Polski Dom jest cash only:P

      Usuń