sobota, 28 lutego 2015

Promyk słońca dla posiadaczy wizy H4

H4 to wiza, jaką otrzymuje współmałżonek właściciela H1B; nazywana też przeze mnie wizą kury domowej. Daje prawo do wjazdu do Stanów i ... w zasadzie tyle. No dobrze, nie do końca - można jeszcze iść na studia i płacić za nie ciężkie pieniądze. Pozwolenia na pracę w pakiecie już jednak nie ma.

Co roku do Stanów przyjeżdża ponad 60 tys. nowych posiadaczy H1B, głównie programistów, a wraz z nimi - nierzadko równie wykwalifikowani współmałżonkowie, którzy jednak pracy podjąć nie mogą. Nie muszę chyba dodawać, że w 99% przypadków to mężczyzna chodzi do pracy, a kobieta siedzi w domu z wizą H4. I pewnie często taki model sprawdza się dobrze. Słyszałam niezliczone historie par, które w związku z przymusowym uziemieniem żony, w końcu miały czas na dziecko. Amerykańskie obywatelstwo dla bobaska gratis:P


Problem pojawia się, kiedy kobiecie uwidzi się robienie kariery. Pół biedy, jeśli jest się programistką, największym problemem jest wtedy tak naprawdę wygranie loterii wizowej i otrzymanie H1B. Ofert pracy w IT jest tyle, że można przebierać. Plus firmy IT bardziej niż chętnie wizę pracowniczą zasponsorują. Ale co, jeśli jest się analitykiem, matematykiem, pracowało w bankowości, przy organizacji wydarzeń kulturalnych, etc? Sytuacja jest znacznie gorsza i szansa na znalezienie płatnej pracy (= kogoś, kto załatwi wizę) jest bliska zeru.
W samej okolicy Seattle jest tyle doświadczonych, wykwalifikowanych babeczek, które chcą się rozwijać, że trudno jest dostać się nawet na NIEPŁATNY WOLONTARIAT (sic!).

No i tutaj pora na dobre wieści. Parę dni temu przegłosowano ustawę, która gwarantuje pozwolenie na pracę grupie posiadaczy wizy H4, których współmałżonek z H1B jest w trakcie ubiegania się o Zieloną Kartę. Nie da się ukryć, że szału nie ma i ustawa będzie miała wpływ jedynie na tych, którzy swoje już wyczekali. Ale nie można też kręcić nosem, zawsze to min. 2 lata (tyle średnio trwa proces dla Polaków) mniej czekania, żeby wrócić do pracy.

No, zobaczymy co tam jeszcze Obama ma do zaoferowania imigrantom.

15 komentarzy:

  1. Naprawde nie zazdroszcze jesli ktos zostal skazany na nic-nierobienie przez H4... Dobrze, ze cos sie w tej kwestii ruszylo. Nie wiem co bym zrobila gdyby mnie tak uziemili. Pojechac do Stanow z mezem/zona ktora dostaje wize pracownicza niby fajna sprawa, ale co kiedy opadnie pierwszy zachwyt nowoscia za oceanem? Siedzi taki czlowiek w domu i marnuje mlodosc, a co za tym idzie swietna pamiec, niekiedy potencjal itp. Dobrze, ze chciaz na kursy ESL moga uczeszczac...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak było w moim przypadku (z chodzeniem na ESL włącznie). Na szczęście z happy endem - przesiedziałam w domu tylko rok, ale był to bardzo frustrujący czas.

      Usuń
    2. wierzę... szczegolnie jesli osoba jest ambitna, tym bardziej frustruje ją bezczynnosc, bo chcialaby cos robic, ale jakis glupi papier nie pozwala jej sie rozwijac. Ja przez 6 miesiecy mialam okres w sumie bezczynny. Co prawda nie przez wizowe kwestie, bo jestem rezydentem, ale np. jak mieszka sie w dziurze zabitej dechami z przymusu i bez auta (mielismy jedno z ktorego korzystal maz), bo nie na wszystko mozna znalezc od razu pieniadze, to naprawde oszalec mozna. Ale coz, wypelnilam sobie ten czas po brzegi kazikami i serialami, ktorych nigdy nie mialam czasu obejrzec a wszyscy wokol obejrzeli ;) zalatwialam tez szkole, robilam ewaluacje dokumentow i tak jakos ten czas przelecial...

      Usuń
  2. Żeby dostać to pozwolenie trzeba być w US minimum 6 lat na H4 i mieć jakiś jeden wniosek, którego my po 2,5 roku jeszcze nie mamy;) Więc za dużo to nie daje, takie mydlenie ludziom oczu przez rząd, że niby coś robią też jest słabe.. A dalej sprowadzają się tu całe rodziny bez tak naprawdę większych perspektyw..
    Paula

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No teraz mnie "zastrzelilas". Ja juz prawie szmpana otwieralam z radosci, a tu nagle te "6 lat czekania". Zaczynam powaznie zastanawiac sie nad powrotem do Kanady.

      Usuń
    2. To nie do końca jest tak,nie 'i' tylko 'albo' - albo jesteś na H1B ponad 6 lat albo jesteś już w trakcie załatwiania zielonej karty i masz zatwierdzony wniosek I-140.
      W praktyce większość firm IT zaczyna proces o zieloną kartę po roku, dwóch, więc jest szansa na dostanie pozwolenia wcześniej niż po 6 latach. Ale zgadzam się, że nie jest to wcale żadna rewolucja. Mimo wszystko lepsze coś niż nic.

      Usuń
    3. Agnieszka, sporo moich znajomych jechało do Kanady na rok, żeby później móc na wizie L wrócić do Stanów. Może u Ciebie to też zadziała?

      Usuń
    4. Ja mam obywatelstwo kanadyjskie, wiec w sumienie nie potrzebuje wizy zeby wjechac tutaj. My teoretycznie jestesmy w trakcie zalatwiania zielonej karty, tylko... no wlasnie to "teoretycznie". Maz dla obecnej firmy amerykanskiej pracuje od 6 lat. W tym roku w koncu udalo nam sie wymusic na nich rozpoczecie procesu, ale ciagle dowiaduje sie ze adwokaci potrzebuja nowych dokumentow i to sie tak strasznie przeciaga. DLatego wlasnie tak bardzo sie ucieszylam z tego posta i tak bardzo zalamalam sie po tym co przeczytalam pod nim :(

      Usuń
    5. Hmm, 6 lat? I nie ma szans na wizę L? Wtedy przynajmniej mogłabyś pracować do czasu aż dostaniesz zieloną kartę.

      Usuń
    6. No wlasnie jako Kanadyjczycy wjechalismy na chyba T1. On pracuje juz 6 lat dla tej firmy ale fizycznie na amerykanskiej ziemi jestesmy prawie 4. Do szalu mnie te wszystkie przepisy doprowadzaja i dlatego coraz bardziej tesknie za Kanada, tam jest wszystko takie poukladane.

      Usuń
    7. Aha no jeśli jest to opcja "do wyboru", to może komuś to da.. Ale jak mówię, my chyba wcześniej dostaniemy to "advanced parole". Takie od razu pozwolenie na pracę dla H4 byłoby zbyt piękne..
      P.

      Usuń
  3. a co z tymi, ktorych chlopak po 10 latach czekania wreszcie dostal wize imigracyjna i bedzie mial zielona karte..jedyna opcja to slub w usa a potem powrot do PL i czekanie ze 3 lata podczas gdy maz musi w tym czasie siedziec w usa zeby potem udowodnił ze jest w stanie utrzymac zone jak juz dostanie swoja green card...tylko jak wtedy udowodnic ze malzenstwo nie bylo fikcyjne...paradoks...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niewiele rzeczy wkurza mnie bardziej niż polityka imigracyjna Stanów, no ale co zrobisz? My też musieliśmy przyśpieszyć nasz ślub, żeby wizę dostać na czas.

      Usuń
  4. Czy tak samo chętnie przyjmują do pracy inżynierów (np. automatyków) jak ludzi od IT?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku Seattle więcej ofert pracy jest dla programistów. Jeśli jednak programowanie Cię interesuje, wykształcenie w innej dziedzinie nie jest przeszkodą nie do przejścia. A jeśli jesteś np. Inżynierem chemikiem, w Teksasie nie powinnas/powinieneś mieć większych problemów że znalezieniem pracy.
      Zeby mieć lepszy pogląd na zapotrzebowanie na rynku pracy, polecam przejrzeć sobie oferty np. w serwisie Glassdoor. Moja wiedza jest dosc ograniczona, 99% znajomych to programisci:)
      Na glassdoor znajdziesz tez dane o zarobkach.

      Usuń