czwartek, 21 sierpnia 2014

Crater Lake i jeansy - czyli z wizytą Oregonie

15 sierpnia to cudowny dzień z wielu powodów, głównym są moje urodziny:P
Wzięliśmy z Pawłem wolne, zapakowaliśmy się z rodzinką w mini-vana i ruszyliśmy całą, sześcioosobową bandą na południe. Celem wycieczki było Jezioro Kraterowe, leżące 650 km od Seattle.

Ale, ale, pewne priorytety muszą być. Moi rodzice i siostry spędzili już jak do tej pory 2 tyg w Stanach, nie mieli jednak okazji zjeść prawidłowego amerykańskiego śniadania. Zaczęliśmy więc dzień w Hangar Cafe znajdującą się przy lotnisku Boeinga którą GORĄCO polecam wszystkim, którzy czytają bloga i mieszkają w okolicy. Nawet jeśli mieszkacie w okolicy dalszej, warto dojechać;)
Zdjęć niestety nie mam - byliśmy tak głodni, że kiedy sobie o nich przypomnieliśmy, talerze już były puste...;)
Ach, tyle jeszcze się muszę nauczyć o blogowaniu! ;)

Jak wspomniałam, kawiarnia znajduje się przy lotnisku;)

Po drodze zatrzymaliśmy się na chwilę za Portland przy przepięknym wodospadzie Multnomah. Musimy tam wrócić na jesień, to miejsce musi nieziemsko wtedy wyglądać! Przypomina mi trochę Rivendell z LOTR;)



Nocleg mieliśmy w miejscowości La Pine, leżącej 1.5h drogi od jeziora. Po raz kolejny korzystałam z serwisu www.vrbo.com przy szukaniu kwatery i zdecydowanie polecam go wszystkim, którzy szukają domków/pokoi do wynajęcia na parodniowe wypady.

Mt Hood, czyli oregoński odpowiednik Mt Rainier,  z okna samochodu
W sobotę w końcu dotarliśmy nad jezioro. Jest to warte podkreślenia również dlatego, że w piątek odebrałam moje amerykańskie prawo jazdy (o tym innym razem) i to ja prowadziłam po raz pierwszy od dwóch lat;) 

Jezioro Kraterowe to najgłębsze jezioro Stanów, sławne głównie ze względu na przepięknie niebieską i krystalicznie czystą wodę. Powstało dawno, dawno temu, kiedy po wybuchu wielkiego wulkanu, do szerokiego na  8-9 km krateru zaczęła spływać woda deszczowa i topniejący śnieg. Nie ma innych źródeł wody i według wikipedii całkowicie "wymienia" się ona co 250 lat. 
Jezioro Kraterowe otoczone jest wulkanami, co więcej, w jego kraterze znajduje się jeszcze jeden mały wulkanik. Wyspa Czarodzieja, bo tak nazwany został stożek to jedna z dwóch wysepek. Drugą jest Statek Widmo. Obie na zdjęciach poniżej.

Nie muszę chyba mówić, że widoki zapierają dech w piersiach. Wprawdzie powietrze tego dnia nie było przejrzyste, a więc nie widzieliśmy jeziora w pełnej krasie, mimo wszystko byliśmy zachwyceni.
Samochodem dojeżdża się do Rim Village, z której to już rozpościera się pocztówkowa panorama, ale my wybraliśmy się na jeszcze wyższą część krateru - Garfield Point. Otwarta przestrzeń niemal powodowała zawroty głowy:) A wisienką na torcie była muzyka, która rozległa się, kiedy byliśmy już pod szczytem. Ktoś grał na dudach kobzie (kobza to instrument strunowy)! To chyba było najbardziej niezwykłe i niespodziewane doznanie od dłuższego czasu - połączenie melancholijnej muzyki z szeroką panoramą na piękny, ale było nie było surowy krajobraz post-wulkanicznego jeziora.

Wyspa Czarodzieja czyli wulkan w wulkanie



Statek Widmo

Spotkaliśmy go szczycie:)

W pełniejszej krasie

Późny obiad zjedliśmy w miejscu, które potwierdziło odkrytą tu (w USA) zasadę - im bardziej obskurnie i odpychająco wygląda knajpa, tym jedzenie lepsze. Specjalnością są burgery, porcje też iście amerykańskie;)
(Tu link dla zainteresowanych)


Bardzo Dziki Zachód i ...
... Bardzo Duże Porcje

No dobra, przyroda odhaczona. Kolejnym powodem, dla którego odwiedza się Oregon są zakupy, bo w przeciwieństwie do Waszyngtonu, nie jest tu doliczany 10-procentowy podatek od sprzedaży. 
Jeden z największych outletów znajduje się w Woodburn pod Portland. Dotarliśmy tam przed południem w niedzielę, 3h później ruszyliśmy do Seattle bogatsi o 9 par jeansów, swetry i inne ciuszki;)
Zaiste, udany weekend:)


11 komentarzy:

  1. na dudach ;) kobza to instrument strunowy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O rany, dzięki! "My whole life was a lie"

      Usuń
    2. no i się nie podpisałem, krz krz - to ja czepialski spazz ;P

      Usuń
    3. No tak, to było do przewidzenia;)

      Usuń
  2. Wooow, ale piękne zdjęcia, widoki! Meega.
    Pierwsza jazda samochodem i to jeszcze w takie miejsce - super-truper :D
    :*
    ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale tam pięknie!
    Jakim aparatem, jeśli mogę zapytać, robicie zdjęcia? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nikon D7000 z obiektywem Nikkor 18-105mm

      Usuń
    2. Dziękuję za odpowiedź!
      Pozdrawiam serdecznie z Alabamy. :)

      Usuń
  4. Uwielbiam Twoje wpisy ! Imponujące widoki - pozwalają poznać kawałek świata o którym zawsze marzyłam :) Pozdrowienia z Jeleniej Góry !

    OdpowiedzUsuń