"Ale ten czas szybko leci" - wzdycham codziennie. Nie lubię poczucia, że czas ucieka mi między palcami, a niestety unormowany tryb życia (praca-dom, praca-dom + jakieś urozmaicenia w weekendy) stwarza wrażenie nudnej rutyny - nawet, jeśli robisz coś ciekawego w poniedziałek, do piątku już o tym zapomnisz w nawale pracy, obowiązków czy planowania kolejnego tygodnia.
A może to tylko ja tak mam?
Przeglądałam ostatnio nasze zdjęcia i doszłam do wniosku, że najnormalniej w świecie zapominam o masie fajnych rzeczy, które robimy i że tak naprawdę, nie mam co narzekać na nudę (tak jednak już mam, że zawsze chciałabym robić więcej).
Stąd pomysł na zdjęciowe podsumowanie miesiąca, które, po pierwsze, będzie mi przypominać, żeby nie zrzędzić, a po drugie, zmobilizuje, żeby robić jeszcze więcej ciekawych rzeczy:)
Noworoczny spacer. Pogoda iście seattlowska - szaro, buro, ale świąteczny duch jeszcze wisi w powietrzu;)
W końcu zaliczyliśmy Seattle Great Wheel - ponad 50-cio metrową karuzelę z przepięknym widokiem na miasto i zatokę Eliott Bay.
Tydzień później odhaczyliśmy kolejny punkt z listy "must see" - plażę Alki Beach. Miejsce to słynie z zimnych wiatrów, które dają w kość nawet w lecie i przepięknego widoku na Downtown Seattle.
Soczysta zieleń, górskie szczyty i promy - esencja Seattle!
W styczniu odbyła się też poświąteczna impreza Amazona. Przyznaje bez bicia, że pod względem organizacji i efektów wizualnych pobiła wszystkie imprezy firmowe, na jakich byłam!
Zachęcam do przeczytania relacji z imprezy
TUTAJ. Zdjęć niestety nie robiłam, ale pod wspomnianym linkiem znajdziecie ich trochę.
 |
źródło: blog.vec.com
|
W końcu wybraliśmy się na narty (Paweł po raz pierwszy w życiu!) i na ściankę wspinaczkową. Oby częściej:)
Koniec miesiąca spędziłam w Kalifornii na trzydniowej konferencji. Jak to w pracy - było pracowicie, ale też super interesująco - udało mi się załapać na przejażdżkę samojeżdżącym samochodem:)
Nie mogę zapomnieć o naszych sobotnich maratonach planszówkowych, bez których już nie możemy wyobrazić sobie tygodnia;)
Luty zapowiada się super - za parę dni wybieram się w delegację, tym razem na Stary Kontynent.
Kolejny powód (i zarazem dowód na to, że świat jest mały) - moja kuzynka dopiero co przeprowadziła się do Seattle i wygląda na to, że będziemy sąsiadkami:) Tak, tak, dobry początek roku!
Świetny styczeń, bardzo ciekawe zdjęcia. Jest co robić!!! Pozdrawiam i życzę udanego lutego! :)
OdpowiedzUsuńPiękne widoki :)
OdpowiedzUsuń