niedziela, 28 kwietnia 2013

Co można kupić w Seattle za 50 zł?

Jakiś czas temu na jednym z portali popularny był cykl "Co można kupić w ... za 50 zł?". Dziś chciałabym przedstawić wersję seattlowską:)

Według aktualnego kursu walut 1 dolar =~ 3,19 zł, do dyspozycji mam więc 15,67$. Przez długi czas zbierałam rachunki, żeby móc wrzucić je tu jako dowód zakupów, ale w pewnym momencie mieliśmy już za dużo śmieci na lodówce i większość poszła do kosza. Musicie mi więc uwierzyć na słowo.

Każde z poniższych zdjęć przedstawia zakupy za około 15$.

1. Płatki owsiane tradycyjne - 2,99$ za 1,19kg
2. Płatki Kellog's Special Oats & Honey - 3,50$
3. Galon mleka 1% - 2,75$
4. Galon wody - 1,29$
5. Suszony granat (ta sama cena dla żurawiny, rodzynek, porzeczek) - 2,50$ za 140g
6. Pasta do zębów - 2,50$ za 164g
7. Mydło w płynie - 1$
1. Ser żółty w plastrach - 2,50$ za 170g
2. Masło - 3,25$ za 425g
3. Szynka z indyka - 9,89$ za trochę ponad 400g
1. Jogurt naturalny - 2,50$ za 900g
2. Ser feta - ok. 4$ za 170g
3. Oliwki - 4,25$
4. Puszka kukurydzy - 1,20$
5. 12 jaj od kur z wolnego chowu - 3,19$
1. Sałata lodowa główka - 2,50$
2. Jabłko - 1$
3. Mięso z kurczaka niekarmionego antybiotykami i hormonami - 8,79$ za prawie 500g

(Akurat te produkty mamy teraz w domu, stąd takie właśnie scenki rodzajowe:P) 

Staramy się jeść w miarę zdrowo i ma to duży wpływ na cenę kupowanych przez nas produktów. Myślę, że są to produkty głównie ze średniej półki. Nie kupuję najtańszego mięsa i chleba, słodyczy, ostatnio w ogóle zrezygnowałam z puszkowanych sosów. Takie rzeczy są bardzo tanie, gdybym więc poszła w ilość a nie jakość, za 15$ dałoby się kupić furę jedzenia. Przykładowe ceny:
* duży bochen napompowanego chleba tostowego - 1$
* puszka sosu do spaghetti (ok. 250 ml) - 1$
* gotowe dania makaronowe do podgrzania - 5$ za 2 pudełka ok. 500g
* batoniki czekoladowe sporej wielkości - 0,70$
* pół litra lodów - 2,50$
* coca-cola 2,5l - 1$
* piersi kurczaka hodowanego na antybiotykach i innych świństwach - ok. 4$ za 500g

Na początku ciężko było mi się przestawić i nie przeliczać na złotówki - zwłaszcza, że w Polsce ceny podawane są za kilogram, w Stanach za funt (czyli ok. 450 g), co powodowało, że zaraz po przyjeździe wszystko wydawało mi się potwornie drogie. Po pół roku przestawiłam się i już nie zdarza mi się przeliczać a jedynie zatęsknić za smakiem polskiego jedzenia:)

Jakość jedzenia w Stanach to temat na osobny wpis i na pewno do tego jeszcze wrócę, póki co - same liczby.

Na koniec jeszcze dodam, że post ten dedykowany jest Gomułowi, który prosił o niego zaraz po naszym przybyciu do Stanów. Trochę mi zeszło, ale doczekałeś się:)

2 komentarze:

  1. Macie "Mięso z kurczaka niekarmionego antybiotykami i hormonami"... a u nas tylko "mięso z kurczaka - a reszty się domyśl" :|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mowiac, to i tak nie do konca ufam tym kurczakom. Dam sobie glowe uciac, ze farmerzy amerykanscy znalezli i tak cos niezdrowego czym mozna te nieszczesne kurczaki karmic:P

      Usuń