niedziela, 14 października 2012

Mały update


Zgodnie z zapowiedziami, pogoda popsuła się w piątek. Na początku pokpiwałam sobie z tak szumnie zapowiadanego deszczu, który okazał się być mżawką, i to raczej wkurzającą niż uciążliwą. Dziś jednak przemokłam do suchej nitki i zaczęłam już rozumieć, że albo pokocham Seattle albo znienawidzę. Na razie skłaniam się ku pierwszej opcji.
Nie jest źle, w ciągu najbliższego miesiąca mają być dwa słoneczne dni!;)

Kolejna dobra wieść jest taka, że dostaliśmy mieszkanie! Właśnie to, o które się staraliśmy, jesteśmy wiec bardzo zadowoleni. I będziemy mieć duży salon dla gości! Na razie mam tylko parę zdjęć nowego domu, ale pewnie będziemy na bieżąco dokumentować proces urządzania naszego nowego gniazdka. Przeniesiemy się z naszej hippie-gejowskiej dzielnicy do Lower Quenn Anne - spokojniejszej, bezpieczniejszej, bliżej centrum. Z masą kawiarenek i restauracyjek,bardzo blisko Space Needle i z ambitnym i alternatywnym kinem "Cinema Uptown".

To właśnie kino odwiedziliśmy dziś przy okazji Festiwalu Polskiego Filmu. Mamy szczęście do tych polskich wydarzeń, nie ma co! Poszliśmy na "Różę" - film bardzo dobry, ale ciężki i zdecydowanie nie na szarobure i deszczowe niedzielne popołudnie.

A teraz już, wieczorną porą panowie raczą się piwkiem i oglądają newsy, a ja zastanawiam się, co zrobić jutro na obiad. Żartuję, już wymyśliłam:P ;)

salon
salon c.d.


trochę sypialni











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz