"O, jesteś z Seattle! Tam dużo pada, nie?" - niewiele jest lepszych sposobów na zdenerwowanie mieszkańca Seattle, niż zarzucenie tym stereotypem podczas konwersacji (jeśli zastanawiacie się, co innego jest na tej liście - niedobra kawa!).
Bo moi Drodzy, nieprawdą jest, że w Seattle statystycznie opady deszczu biją rekordy
* w skali kraju. Według danych meteorologicznych z lat 1981-2010 średnia roczna ilość deszczu to 37.13 cala. Dla innych miast to przykładowo: Nowy York: 46.23 cala, Chicago: 39.04 cala, Baltimore: 40.72 cala.
(więcej danych np. tu:
usclimatedata).
Żeby lepiej zobrazować, na poniższej ilustracji ciemniejszym zielonym oznaczono rejony z większą ilością opadów niż Seattle, a oliwkowym - z mniejszą.
W stereotypach zazwyczaj znaleźć można jakieś ziarnko prawdy. W tym przypadku prawdą jest, iż razem z Buffalo, NY Seattle zajmuje niechlubne pierwsze miejsce na liście miast najbardziej zachmurzonych. Chmury pokrywają tu niebo przez około 84% roku, czyli mniej więcej 308 dni! Jeden komentarz - żeby zaliczyć dzień jako "pochmurny" określony procent nieba musi być zachmurzony i nie jest to 100% (nie znalazłam dokładnej wartości). Innymi słowy, jeśli jest słonecznie, ale nieco pochmurnie, dalej liczy się to jako zachmurzenie.
Więcej ciekawych informacji znajdziecie tu:
zachmurzenie w usa, a poniżej przykładowa mapa z tego właśnie bloga z danymi ze stycznia.
 |
Źródło: http://us-climate.blogspot.com/2015/03/average-cloudiness.html |
Niestety brak słońca daje mocno w kość. Ludzie mają deficyt witaminy D, są markotni i senni. U mnie w biurze w zimie rozdają "szczęśliwe lampy" emitujące światło, które ma poprawiać nastrój. Nic dziwnego też, że marihuana jest w Waszyngtonie legalna, a kawa tak popularna ;) No i na Hawaje blisko!
Kolejna ciekawostka i niechlubne miejsce na podium dla Seattle - znalazłam ranking najbardziej ponurych miast i kolejny raz jesteśmy pierwsi (znów z Buffalo), hurrra...? Kryteriami oceny były: zachmurzenie, ilość opadów i ilość dni z opadami. Zainteresowanych szczegółami odsyłam
tu.
No, to tyle:) Kto wie, może mój post pomoże zmniejszyć ilość oburzonych Seattleite'ów, dostających czkawki za każdym razem, gdy ktoś niesłusznie oskarża Seattle o bycie najbardziej deszczowym, zamiast najbardziej ponurym miastem;)
PS. Teraz pada :P
* Po najsuchszym od wielu lat 2015 i przyjemnym 2016, 2017 nas nie rozpieszcza. Od października do kwietnia spadło prawie 45 cali deszczu. Jest to największa wartość zanotowana od 1895, kiedy to zaczęto zapisywać te dane!
Pamiętajcie jednak, że nieważne jak mocno leje - tylko turyści noszą parasolki ;)
Byłem w Seattle w sierpniu. 3 dni i ani jednej chmurki. Za to niebo było jakieś lekko przymglone . Wgl w USA tylko raz widziałem pochmurne niebo z letnimi kropelkami wody a podkreślam że i tak się szybko wypogodziło
OdpowiedzUsuń