Spacerem do Seattle Symphony

Dziś post zdjęciowy. Trochę zła na siebie jestem, bo mimo, że nie mam już za bardzo czasu pisać bloga, to przecież mogłabym wrzucać więcej zdjęć z naszego przepięknego i ciekawego Seattle. Dlaczego więc tego nie robię? Sama chciałabym to wiedzieć!;) 
Moja fotograficzna amatorszczyzna chyba nie ma tu nic do rzeczy, choć muszę przyznać, że mam lekki kompleks, kiedy oglądam super foty na innych blogach.

No ale. Teraz foty z dzisiejszego spaceru do Seattle Symphony. Zaczęliśmy od kawki w miejscu, o którym na pewno jeszcze napiszę - nowiutkiej kawiarni w siedzibie lokalnego radia KEXP. Genialny wystrój, przepyszna kawa + gość za szybką, który prowadzi audycje na żywo:)
Na pewno jeszcze napiszę o tym miejscu więcej <3


Zdjęciami z wybrzeża dzieliliśmy się już nie raz, ale sami przyznajcie, że takie widoki po prostu nie mogą się nudzić:)


Zdjęcia nie oddają rozmiaru tego statku. Był OGROMNY. No i ma własną ściankę wspinaczkową (patrzcie przy kominie;))



Na Pike Place Market sezon na piwonie, które uwielbiam!


I na łososia z rzeki Copper - podobno najpyszniejszego. W ciągu 3 lat w Seattle zjadłam więcej łososia niż przez resztę swojego życia i już mi ślinka cieknie na myśl o potrawach z sezonowym łososiem z Copper River;)



Hala Benaroya - flagowa hala Seattle Symphony znajduje się 5 minut spacerkiem z Pike Place Market.
Dziś koncert z cyklu "gdy muzyka klasyczna spotyka pop kulturę" - muzyka z filmów sci-fi. Trochę mi to przypomina ukochany Krakowski Festiwal Muzyki Filmowej, choć do KFMF się to nie umywa. Ale dobre i co. 


Repertuar świetny - tematy ze Star Treka, Jurrasic Parku, Harrego Pottera, E.T i oczywiście Gwiezdnych Wojen, plus parę utworów klasycznych, np. "Also sprach Zarathustra", "Nad pięknym modrym Dunajem" (oba wykorzystane w "2001: Odyseja Kosmiczna") czy "Mars" z cyklu "Planety" Gustava Holsta, którym to inspirował się John Williams przy pisaniu wszystkim dobrze znanego "Marszu Imperialnego" z Gwiezdnych Wojen.

Podczas tego koncertu raz pierwszy słyszałam w akcji ogromne organy (temat z "Batmana" Danniego Elfmana) i mroczna, nieco groźna i ciągle przepiękna muzyka wbiła mnie w fotel. 


Po raz nie wiem który obiecuję sobie częściej chodzić na koncerty symfoniczne i słuchać więcej muzyki klasycznej. Zobaczymy, co z tego wyjdzie:)

Komentarze

  1. Och, ach... Właściwie wszystko mnie w tym poście zachwyciło... posmakowałabym wszystkiego po trochu :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zawsze myślałam, że Marsz Imperialny nawiązuje tylko do marszu żałobnego Chopina! Uwielbiam takie ciekawostki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Te widoki w seattle się nigdy nie nudzą! Jest coś wyjątkowo pięknego w tym mieście. Podobnie jak jedzenie w Seattle- ja co prawda fanką łososia nie jestem ale wszelkie opcje wegańskie... i czereśnie nienaturalnej wielkości uwielbiam. Super, że piszesz o tej kawiarni, z ciekawością przeczytam więcej!
    Mnie też czeka przyjemność posłuchania muzyki w Seattle Symphony, ale nie wiem jeszcze co dokładnie, bo to bilet -zaproszenie-niespodzianka :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Araya's Place to najlepsza wegańska restauracja, w jakiej byłam. PYCHA, koniecznie odwiedź:)
      Bilet niespodzianka brzmi intrygująco:)

      Usuń
    2. Araya's Place to najlepsza wegańska restauracja, w jakiej byłam. PYCHA, koniecznie odwiedź:)
      Bilet niespodzianka brzmi intrygująco:)

      Usuń
    3. Dzięki za rekomendację! To miejsce jest nieziemsko pyszne!
      Potwierdzam że orkiestra w Seattle Symphony jest fantastyczna!

      Usuń
  4. Az zachcialo mi sie spakowac manatki i przeprowadzic z mojego lekko przynudnawego Missouri do pieknego Seattle! :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Koszty zycia w USA - czyli ile potrzebujesz, żeby przeżyć po przybyciu do Seattle?

Poszukiwanie pracy w USA

Wypożyczanie samochodów w USA - jak, gdzie i za ile?