Kolorowanki dla dorosłych

Niedawno świętowałam swoje urodziny. Wśród prezentów znalazłam masę rzeczy, które uwielbiam, ale dziś chciałam opowiedzieć o dwóch. Takich, które działają jak wehikuł czasu.

Pierwsza to kredki Progresso, jedno z największych marzeń mojego dzieciństwa. Pamiętam, że zobaczyłam je po raz pierwszy u moich kuzynek, będąc jeszcze w podstawówce i od razu zakochałam się w ich nasyconych kolorach i oryginalnej fakturze. Po 20 latach mam je na własność, dzięki Mamo i Tato!:)


Druga, to wspomniana w tytule kolorowanka dla dorosłych.

Kolorowanki dla dorosłych to koncept dla mnie nowy. Okazuje się jednak, że od dość dawna szturmują listy bestsellerów - w pierwszej 10 najlepiej sprzedających się książek na Amazonie są aż dwie!

Czytałam tu i tam o tym fenomenie; wszyscy zastanawiają się, skąd bierze się ta popularność a potem zgodnie dochodzą do wniosku, że kolorowanie jest bardzo relaksujące i ma działanie terapeutyczne.
Nie chodzi tylko o nostalgię i siedzenie z kredkami w rękach jak za dawnych, dobrych lat, ale o spędzenie paru chwil z dala od telefonu, komputera, malując co tam komu w duszy gra i wyciszając się na parę chwil.
Pod tym podpisać się mogę rękami i nogami. Dawno już nie kładłam się spać tak zrelaksowana jak po parunastu minutach kolorowania (moimi wspaniałymi kredkami Progresso, na na na na!!!!).

Dużo detali i bogate wzornictwo to klucz w projektowaniu malowanek dla nie-dzieci

Nic dziwnego, że malowanki szturmują rynek Amerykanów, którzy są jedną z bardziej zestresowanych nacji.

Jeszcze w  ramach ciekawostki - czytając o malowankach, natknęłam się na artykuł opisujący badania z lat 60, których teza brzmiała mniej więcej: dzieci, które nie miały możliwości bawić się i spędzać czas na dziecięcych aktywnościach częściej wyrastały na psychopatów. Także tego.

Ciekawostka 2: George R. R. Martin najwyraźniej też polubił kolorowanki i zapowiedział powstanie jednej ze świata GoT. Kupcie dużo czerwonej kredki:P

Kolorowanki mają też pobudzać kreatywność, ale tego jeszcze potwierdzić nie jestem w stanie, choć moje zestawienia kolorów można nazwać kreatywnymi:P


Egzemplarz, który posiadam to "Secret Garden - An Inky Treasure Hunt and Coloring Book" i z czystym sumieniem gorąco polecam wszystkim. Jeśli nie dla zabicia stresu, to po prostu jako przyjemną rozrywkę na nadchodzące długie jesienne wieczory:)
I kredki Progresso też!

[Czy jestem ostatnią osobą na świecie, która dowiedziała się o istnieniu kolorowanek dla dorosłych? Jestem dość na bieżąco z nowinkami technicznymi, amerykańskimi ploteczkami czy kolejnymi wtopami Trumpa, bo tymi wiadomościami bombardowana jestem non stop w pracy, autobusie, sklepie, etc. A takie perełki mi umykają!


Myślę sobie, że to głównie przez brak "Wysokich Obcasów", "Zwierciadła" czy innych czasopism, którymi się zaczytywałam w Polsce i w których znajdowałam przeróżne skarby. Może poleci mi ktoś jakiś wartościowy amerykański odpowiednik?
Uprzedzając pytania, wersja elektroniczna wcześniej wspomnianych czasopism mnie nie kręci, po całym dniu pracy nie mogę już patrzeć na żaden ekran.]

Komentarze

  1. Słyszałam o tych kolorowankach (a także o drugiej formie czyli malowaniu po numerach) juz jakiś czas temu.. To chyba nie na moja cierpliwość. Powinnam za to kupic szkicownik, ołówki i tusz i wrócić do mojego starego hobby czyli portretów:D
    P.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też o nich nie słyszałam, ale już się zakochałam na odległość ;) Na mnie puzzle działają podobnie... już nie mogę się doczekać jesiennych wieczorów ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też mam kolorowankę dla dorosłych! Tylko, że skusiłam się na "Kolorowy trening antystresowy. Wzory i ornamenty". Kolorowanie to coś wspaniałego :) Zazdroszczę pięknych kolorowo nasyconych kredek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie ma co zazdrościć! zestaw bambino i tez będziesz miała takie kolory :) najlepsze kredki na świecie :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Koszty zycia w USA - czyli ile potrzebujesz, żeby przeżyć po przybyciu do Seattle?

Poszukiwanie pracy w USA

Wypożyczanie samochodów w USA - jak, gdzie i za ile?