wtorek, 16 czerwca 2015

Pokrótce: W Kinie

Jako że trudno nieraz znaleźć motywację i czas na pisanie długich postów, otwieram nową serię złożoną z notek krótkich, zwięzłych i miejmy nadzieję pożytecznych.

USA - tak wysoko rozwinięty kraj, wszystko takie zautomatyzowane! No, prawie wszystko... Bo w kinach nie rezerwuje się miejsc! Kupujesz bilet, a potem pędzisz pod drzwi 30 minut przed seansem, żeby usiąść w lepszej części kina. Skąd to się bierze? Nie wierzę, że kin nie stać na automatyzację, choć tym się tłumaczą. Podejrzewam, że chodzi tu o wymuszenie na widzach wcześniejszego przyjścia na seans. Kino sprzeda więcej jedzenia, wszyscy widzowie obejrzą trailery itd. Znajdą się w Stanach kina z rezerwacją miejsc, ale będą to małe, niezależne lokale, walczące w ten sposób o klienta z wiekimi sieciami.


Z innej beczki... Byłem ostatnio w kinie na Mad Max (polecam!). Ten kto oglądał pamięta na pewno intensywną sekwencję otwierającą film - mocne sceny kończące się gwałtownie ekranem tytułowym filmu. Zauroczony początkiem ucieszyłem się, gdy ludzie w kinie zaczęli klaskać. Klaskali i po filmie. Oklaski słyszałem też na Gravity, na obu zaliczonych projekcjach. Przypomina mi to trochę koncert jazzowy z brawami wyrażającymi podziw i szacunek po solówkach. Przyjemny zwyczaj z którym nie spotkałem się w Polsce, rozprzestrzeniajcie!

4 komentarze:

  1. Mądra notka! Trochę smutna, ponieważ w Polsce brakuje takich zachowań. Rozprzestrzeniam, nie jest łatwo, ale warto! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nowy Mad Max jest pełen akcji. Oszałamiający jest w szczególności 'Guitar Guy' i buchające z jego gitary płomienie. Gitarzysta- Duff Warrior- istnieje naprawdę i jest australijskim muzykiem.

    Co do klaskania w kinie to nie spotkałam się z tym zjawiskiem w Anglii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Byłem na mad-max i również polecam ! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny blog. Pozdrawiam serdecznie z nieco cieplejszej Doliny Krzemowej;)

    OdpowiedzUsuń