sobota, 8 marca 2014

Gdzie te pończochy, gdzie goździki?

Pokażcie mi kobietę, która nie lubi Dnia Kobiet. Myślę, że jeszcze się taka nie urodziła! Od kiedy pamiętam 8 marca to był dzień, w którym mężczyźni w naszym otoczeniu starali się nam go uprzyjemnić.
W podstawówce dostawałyśmy od kolegów słodycze, później kwiaty: tulipany czy nieśmiertelne goździki lub PRL-owskie rajstopy. Nasi ojcowie, bracia, chłopaki, mężowie - wszyscy starali się, żeby Dzień Kobiet był naszym świętem.
(Moim ulubionym akcentem na zawsze będzie jednak jedno z graffiti widzianych nie pamiętam gdzie "8 marca i kobiety przemówią ludzkim głosem" :P)

Nic dziwnego, że po X latach rozpieszczania przez płeć brzydką miałam taką malutką, malutką nadzieję, że 8 marca w Stanach będę choć w połowie tak ważna jak w PL.
Przyszłam do pracy, zobaczyłam Google Doodle z okazji Dnia Kobiet i czekałam, kiedy ktoś doda dwa do dwóch (Google promuje Dzień Kobiet, Basia jest kobietą), ale nic z tego.

Dzięki Bogu, że mam męża Polaka, który umie się zachować;)

A moje postanowienie na przyszły rok - zaszczepić w kolegach Amerykanach tradycję świętowania 8 marca!
źródło: https://www.facebook.com/comeandcomplain



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz