sobota, 9 listopada 2013

Pierwsze wrażenia po miesiącu w Google

Październik minął jak z bicza trzasnął. Trochę trwało, zanim się odnalazłam w nowej rutynie i przypomniałam sobie, jak szybko czas leci i jak krótki jest dzień, kiedy się chodzi do pracy;)
Do tego posta zbierałam się już parę razy, a więc teraz albo nigdy:P

Pracuję w Google od miesiąca i choć ciągle więcej rzeczy nie wiem niż wiem (i tak już prawdopodobnie zostanie), to paroma obserwacjami mogę się już podzielić.

Wszystkie opinie dotyczące Google  prezentowane przeze mnie na tym blogu są moimi własnymi.

Jak już pisałam w poprzednim poście, należę do zespołu rozwijającego Google Maps na urządzenia mobilne z Androidem. Dopiero się wdrażam, ale już wiem, że będę się zajmować rozpoznawaniem mowy i obsługiwaniem instrukcji głosowych, czyli mówiąc prosto tym, żeby Twój telefon rozumiał, co do niego mówisz podczas korzystania z map;)

Zespół mam świetny, co bardzo mnie cieszy, bo w końcu to ze swoim zespołem najwięcej czasu spędzamy i najmocniej się identyfikujemy. Moi koledzy i koleżanka (yay!) są nie tylko niesamowicie mądrzy i chętni do pomocy, ale też super zabawni, co jest tak samo ważne;)

Jeśli chodzi o samą firmę, to co mnie najbardziej urzekło, to zaangażowanie każdego pracownika w to, co się w Google dzieje i jak się to przekłada na wspólny sukces (bo sukces firmy to sukces pracowników). Na cotygodniowych spotkaniach, na których zawsze jest choć jeden z dwójki założycieli firmy, każdy pracownik może zadań pytanie lub poddać w dyskusję jakąś decyzję zarządu (spotkania są transmitowane we wszystkich biurach Google, które znajdują się w sensownych strefach czasowych). Rozmawia się też o nowych produktach, konkretnych rozwiązaniach. Nie pracowałam nigdy wcześniej dla wielkich korporacji, ale wydaje mi się to dość unikatowe. To, jak również i fakt, że poza super tajnymi projektami, Google nie ma przed pracownikami żadnych tajemnic (a i te super tajne też ponoć wyciekają prędzej czy później:P). 

Zastanawiam się, o czym powinnam napisać i w zasadzie nie wiem, bo ciężko mi zdecydować, co Was może interesować. Pewnie 99% dobrych rzeczy, które słyszeliście o Google jest prawdą. Prawdą jest to, że praca dla tej firmy ma być dobrą zabawą - i jest. Nie tylko dlatego, że w świetnej atmosferze robisz produkty używane przez miliony ludzi każdego dnia, ale też możesz pracować nad kosmicznymi ideami, które z czasem nabierają kształtu i które nigdzie indziej nie zostałyby rozwijane (jak Google Glass czy samosterujące samochody). 

Gadżeciarą nie jestem, ale Google Glass chce!

Prawdą jest to, że Google bardzo dba o swoich pracowników - darmowe jedzenie, masaże, pokoje gier, długaśna lista benefitów, której nawet w połowie jeszcze nie przejrzałam, to wszystko, żeby pracownik miał się dobrze.

Prawda jest też to, że Google robi masę dobrego. Możecie być pewni, że w każdej chwili jakiś zespół pracuje nad czymś, co ma pomoc jakiejś grupie ludzi pokrzywdzonej czy to przez biedę, wojny, kataklizmy czy reżimy.  
Zdaję sobie sprawę, że zaczynam brzmieć jak akwizytor usiłujący coś sprzedać, ale zapewniam Was, że taka jest prawda - bardzo dużo uwagi poświęca się na to, w jaki sposób Google może wykorzystać swoje zasoby i pozycje, żeby komuś pomóc. I za to też uwielbiam tą firmę - jest tu masa wizjonerów, ludzi ultra-mądrych i kreatywnych, którzy swoją energię pożytkują, tworząc niesamowite projekty dla dobra ogółu.

Jak się pewnie możecie domyślić, praca w takim miejscu, wśród tylu genialnych umysłów może też być trochę przytłaczająca:) Zdecydowanie jest, zwłaszcza dla nowych pracowników, na szczęście Googlersi zdają sobie z tego sprawę. Dużą wagę przywiązuje się do w miarę bezbolesnego wdrożenia świeżaków, choć zderzenie z ilością wiedzy, nowych technologii i rozwiązań jest bolesne. Okazuję się, że impostor syndrome, o którym kiedyś wspominałam TU jest częstym problemem i dokłada się wielu starań, żeby Nooglerzy nie zostali całkiem przytłoczeni. Z bardzo dużą wyrozumiałością się do nas, nowych pracowników podchodzi. Jestem pewna, że gdyby nie to, że mogę spokojnie pracować w swoim, na razie BARDZO wolnym tempie z zapewnieniami managera, że to jest ok i że minął miesiące, zanim przyspieszę, zjadłby mnie stres i obawa, że jak nie dziś, to jutro na pewno mnie wywalą.
Kolejny przykład - w moim zespole mam samych native speakerów. Kiedy zaczynają dyskutować o jakichś konceptach dość szybko zaczynam się gubić w slangu i akronimach, które z uwielbieniem używają. Czasem jest to tak zniechęcające, że mam ochotę wyjść na środek i zacząć krzyczeć po polsku, żeby zrozumieli jak to jest nic nie rozumieć:P Mój angielski jest dobry, ale w Google pracuje masa ludzi, których znajomość języka jest bardzo słaba. Wyobrażam sobie, jak stresujące jest to dla nich, skoro jest i dla mnie. I tu firma ma rozwiązanie  w postaci darmowych lekcji angielskiego. Już się zapisałam;)

Mogłabym jeszcze mnożyć podobne przykłady, ale po pierwsze: ten post zaczyna się niebezpiecznie rozrastać, więc pora kończyć, żeby Was  nie zanudzić, a po drugie: tytułu najlepszego pracodawcy nie dostaje się za nic, więc to mówi samo za siebie;)
Jeśli jednak  macie jakieś pytanie, pytajcie, a chętnie odpowiem:)




15 komentarzy:

  1. Dobrze, ze dobrze sie tam pracuje. Przynajmniej milo sie to czyta, bo same produkty Google lubie mniej i mniej i czasem sie zastanawiam, czy ludzie, ktorzy tam pracuja i wpadaja na te pomysly w ogole zdaja sobie sprawe z tego co chca ich przecietni uzytkownicy. I coraz czesciej dochodze do wniosku, ze nie maja zielonego pojecia. No ale teraz juz wszystko jasne :-) Jak pracuja w tak komfortowych warunkach, to juz zapomnieli jak to jest byc zwyklym szarym czlekiem przed laptopem w domciu. :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Całe szczęście konkurencja nie śpi, więc na pewno znajdziesz coś dla siebie;) Żeby była jasność, to ja nie mam zamiaru nikogo przekonywać, że produkty Google są najlepsze i jedyne słuszne. Wierz lub nie, ale ludzie, ktorzy pracuja dla G sa bardzo krytycznymi uzytkownikami aplikacji i tez sa z wielu rzeczy niezadowoleni;) A ja się tylko dzielę się wrażeniami z pracy i tyle;)

      Usuń
  2. Bardzo fajnie się czyta to co piszesz. Atmosfera w pracy najważniejsza. Podoba mi się takie podejście do interesu jak ma Google, pozytywne:) A nie od dziś wiadomo ,że pozytywne przyniesie pozytywne :D pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój dobry kolega miał kiedyś ofertę pracy w campusie google. Ale odmówił. Właśnie ze względu... na te wszystkie benefity! Przeraził się tego, że w campusie jest tak naprawdę wszystko, w związku z czym nie ma po co z niego wychodzić- a stąd już tylko jeden krok do stania się niewolnikiem korporacji. To mniej więcej jego słowa. Każdy ma oczywiście swój punkt widzenia.

    Okulary google też miałam okazję wypróbować, ale powiem szczerze, że moim zdaniem na chwilę obecną zdecydowanie NIE SĄ warte swojej ceny. Poza tym ktoś mi ostatnio mówił, że same produkty do zrobienia tych okularów to koszt $200-300, reszta to oczywiście zarobek, jak to przy technologicznych nowinkach :)

    Pozdrawiam ze szczęśliwie topniejącego już Chicago,
    Paulina :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż mogę powiedzieć? Ja na benefity nie narzekam i gdybym miała wybierać między pracą w miejscu bez benefitów a z benefitami, to wybór jest prosty. Jeśli już mam siedzieć to X godzin przy komputerze, to niech mnie przynajmniej nakarmią, wymasują, a w przerwie nauczą tańczyć tango;) Nie mówię, że nie zmienię kiedyś zdania, ale na dzień dzisiejszy podoba mi się bycie rozpieszczaną;)

      Zgadzam się, że Glass są drogie, ale czy to nowinka techniczna czy ciuch - zawsze będzie duuuuża różnica między kosztem produkcji na ceną rynkową. A cenę Glass na dodatek pewnie podbija fakt, że nie da się ich po prostu kupić;)

      Pozdrawiam z deszczowego, ale trochę już wiosennego Seattle;)

      Usuń
  4. i jak dalej praca w google? dalej jestes zadowolona? bo po miesiącu pewnie to trudno ocenić, dużo macie pracy? ja też się zajmuję programowaniem tylko w Polsce:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem bardzo zadowolona i nie wyobrazam juz sobie pracy gdzie indziej:) mój projekt jest przeciekawy, ludzie świetni a socjal do pozazdroszczenia :)

      Usuń
  5. macie też osoby, które może pracują na poł etatu, ja to bym najbardziej chciała pracę w programowaniu na pół etatu:-)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hej, mam pytanie. Kończę właśnie studia informatyczne, pracuję na razie w małej polskiej firmie. Słyszałam dużo różnych rzeczy o pracy w Google, więc zastanawia mnie tylko jedno: ile godzin dziennie średnio pracujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zależy od tego, ile mam akurat pracy. Czasem 8h, czasem 10. Generalnie tyle samo, ile pracowałam w mojej poprzedniej polskiej firmie.

      Usuń
  7. A propos benefitow, mozesz napisac ile masz dni urlopu? Czytalem na necie ze Amerykanie maja bardzo malo wolnego, max chyba 2 tygodnie. W Polsce jest 26 dni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam 15 dni urlopu i chyba 9 świąt. Całkiem nieźle jak na usa;)oczywiście im większy staż tym więcej wolnego.

      Usuń
  8. Czytam Wasz blog i niesamowicie mi się podoba, co prawda wpadłam na niego dopiero teraz i nie wiem jeszcze, czy dalej pracujesz w Googlu, ale chciałam serdecznie pogratulować! W mojej sytuacji obawiam się, że czeka mnie wiza H4, ale pozostaje pozytywnie nastawiona:) Jeszcze raz gratulacje - bloga i osiągnięć zawodowych dla Was!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy! Tak, ja ciągle jestem w Google i ciągle mi się podoba. Paweł za to zmienił barwy i opuścił Amazona.
      H4 nie jest wiza idealną, ale w zależności od Twoich kwalifikacji możesz znaleźć fajna prace, jeśli takie jest Twoje życzenie. Powodzenia w Stanach:)

      Usuń