czwartek, 13 grudnia 2012

W poszukiwaniu śniegu

Nie wiedzieć kiedy, prawie połowa miesiąca minęła.
Co oznacza, że jesteśmy tu już od prawie 3. Nasze życie nabrało tempa, co można zauważyć na podstawie zmniejszonej częstotliwości pojawiania się postów. Ciągle jednak jest tyle rzeczy do opisania, brakuje tylko czasu!

Z Polski co i rusz dochodzą wieści o śniegu. Śniegu, którego mi tu tak brakuje! Mimo tego, że w każdym sklepie puszczane są świąteczne piosenki i na każdym rogu czai się ktoś w mniej lub bardziej kompletnym przebraniu Mikołaja (raz spotkaliśmy grupę pijanych w sztok Mikołajów różnej płci:P), świątecznej atmosfery, tak dobrze znanej z Polski, brakuje mi tu bardzo. Nie ma świątecznego jarmarku, gdzie można kupić grzane wino i spacerować z kubkiem w ręku, oglądając przeróżne, jak to je nazywa Paweł,  'pierdolniczki'. Nie ma tradycji pieczenia pysznych pierniczków i lukrowania ich (ja będę pierniczyć w tym tygodniu, dzięki mojej kochanej Rodzinie, która przysłała mi korzenną przyprawę prosto z domu!;)). No i właśnie, nie ma śniegu. Zamiast tego szaruga, deszcz i rzadko - odrobina słońca.

Właśnie dlatego, kiedy Bożena i David zaproponowali nam wycieczkę do bawarskiej (sic!) wioski w górach, nie zastanawialiśmy się ani chwilę!

O naszej wizycie w Leavenworth przeczytacie [TUTAJ]


PS. Pierwszy raz od hoho oglądam wiadomości w TV. Pokazują relację z wczorajszego koncertu charytatywnego na rzecz poszkodowanych przez huragan Sandy. Widzieliście jak 69-letni Jagger się rusza na scenie? Nie do wiary:P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz