niedziela, 30 grudnia 2012

Black Friday czyli kapitalizm po amerykańsku

Black Friday vel Czarny Piątek to noc wyprzedaży zaczynająca się tuż po Święcie Dziękczynienia. Jest to symboliczny początek okresu zakupów świątecznych. Tłumy ludzi wsiadają w samochody i kierują się do najbliższego centrum handlowego. To trochę tak jakby ludzie w Polsce, zaraz po Wigilii, jechali całą rodziną do Reala czy Tesco. I dokładnie tak to wygląda. Wracaliśmy z dziękczynnej kolacji autostradą, z pełnymi brzuchami, i widzieliśmy długą kolejkę samochodów na zjeździe do dzielnicy handlowej. Jeszcze kilka lat temu szał zaczynał się w piątek, o 6 rano. Teraz normą jest otwieranie sklepów zaraz po północy. A tutejszy gigant, Walmart, planował w tym roku otwarcie już o 20 w czwartek, czyli praktycznie w trakcie świątecznych kolacji.

O całym procederze porozmawiałem z kolegą, Kanadyjczykiem. W Kanadzie istnieje podobny zwyczaj zwany Boxing Day. Odbywa się to 26 grudnia czyli w drugi dzień swiąt. Kanadyjskie podejście ma sens - wyprzedaje się wszystko czego nie udało się wcisnąć klientom na Boże Narodzenie. W Stanach tymczasem, Czarny Piątek jest sztucznie pompowanym świętem gospodarki, odbywającym się bez wyraźnej przyczyny, ale cieszącym się ogromną popularnością. Szacuje się, że w 2012 roku 247 milionów kupujących wydało 59 miliardów dolarów, średnio 420 dolarów na osobę.

Na usta ciśnie się pewnie pytanie - czy warto? Czy tanio? Można oczywiście znaleźć coś za pół darmo. Są tu, znane i w Polsce, doorbuster deals, czyli okazje dla tych którzy pierwsi wbiegną do sklepu. Są ogromne zniżki na jeden lub dwa towary, tylko po to żeby przyciągnąć ludzi do sklepu i zarobić na innych produktach. Wszystko to jednak w limitowanych ilościach i jeśli nie chce się stać godzinami w kolejce (niektórzy tak robią, czasem z namiotem), to szanse na rabat są nikłe. Promocje można znaleźć, ale na pewno nie jest tak, że w Czarny Piątek sklepy rozdają wszystko za darmo.

Black Friday ma swoją mroczną stronę. Zdarza się, że ludzie dostają szału. W 2008 roku około 2000 osób stratowało pracownika Walmart tuż po otwarciu drzwi. Były przypadki ludzi, którzy rozsiewali w kolejce gaz pieprzowy, a nawet takich którzy wcinali się w kolejkę i grozili że będą strzelać.



Dla tych którym nie widzą się przepychanki istnieje Cyber Monday, czyli święto zakupów on-line, pierwszy poniedziałek po Black Friday. Ci którzy nie znaleźli prezentów dla całej rodziny logują się wtedy na Amazon i uzupełniają zapasy.

Wspomniałem Amazon więc na zakończenie jeszcze słówko o tym jak okres świątecznych zakupów wpływa na mojego pracodawcę. Każdego roku czwarty kwartał przynosi największe zyski, ale też najwięcej wyzwań, bo obserwuje się wtedy największy ruch na stronie. Już kilka miesięcy przed świętami rozpoczynają się więc technologiczne przygotowania. Przewiduje się nadchodzący ruch, uruchamia więcej serwerów. W niektórych zespołach, tych gorzej przygotowanych, pager pika częściej. Wszystko zwalnia, przez większość dni nie wolno wrzucać niczego nowego. Dni dzielą się na białe, szare i czarne. Białych jest niewiele, można wtedy dorzucać zmiany. Czarne dni to zakaz prawie absolutny. Każda, nawet najdrobniejsza zmiana, wymaga wtedy zgody VP. Dla przypomnienia hierarchia: Bezos > Senior Vice President (SVP) > Vice President (VP).


Czwarty kwartał kończy się już za kilka dni... Nareszcie!

EDIT: byłbym zapomniał... Najlepsze podejście do tematu ma nasz znajomy, Adam. Oszczędza dużo więcej niż ci, którzy w Czarny Piątek biegają po sklepach. Po prostu olewa święto kapitalizmu i nie wydaje pieniędzy wcale. Amen to that!

7 komentarzy:

  1. 'Amen to that' napisal ten, ktory na black Friday kupil telewizor I ps3;)

    OdpowiedzUsuń
  2. heh, jak to mawiają starożytni rosjanie: przyganiał kocioł garnkowi ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Znalazłam Waszego bloga przez przypadek i strasznie podoba mi się to, co opisujecie. Wyjazd do USA, szczególnie do Seattle od dawna jest moim marzeniem. Ale jak załatwiliście to wszystko związane z wyjazdem? Wizy, pieniądze na mieszkanie, pracę? Wyjechaliście po studiach, w trakcie czy może przed?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czesc,
      Witamy na blogu!:)
      Caly ten wyjazd to w zasadzie przypadek - Pawel dostal prace w Amazon i firma zalatwiala dla nas formalnosci wizowowe. Dostalismy rowniez troche pieniedzy na przeprowadzke, wiec mielismy ulatwiona sprawe. Szukanie mieszkania tu jest dosc ciezkie, ale jak juz bedziesz miec konkretne plany, co do przyjazdu, to sie odezwij - damy Ci troche wskazowek. No i przede wszystkim zapewniam, ze Seattle Ci sie spodoba:)

      A co do ostatniego pytania, to jestesmy rok po studiach.
      Pozdrawiamy!

      Usuń
  4. Hej!
    Dzięki za odpowiedź! Czyli jak widzę dużo zależy od szczęścia, ale też pewnie od ciężkiej pracy na studiach. Czekam z niecierpliwością na kolejne posty, bo naprawdę Wasze życie w Seattle jest ogromnie inspirujące i motywujące! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. lorien, rzuć (gdzieś) aktualnego maila please.
    peetie.

    OdpowiedzUsuń